W studiu Punchera zgromadzeni goście wypowiedzieli się na temat zmiany rywala Macieja Sulęckiego na Polsat Boxing Night 7. Nowym rywalem Stricza będzie 39-letni Argentyńczyk, Damian Ezequiel Bonelli. Co ciekawe, pięściarze zmierzą się w limicie do 71 kg.

 

Artur Łukaszewski: Co o nim wiesz i co sądzisz o tej zmianie?

Maciej Sulęcki: Zmiana rywala jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Wiem, że Rocky Jerkić był w gazie i wkroczył w ostatni etap przygotowań, więc byłem nastawiony, że damy dobre show tutaj w Polsce. Nie udało się, jest Bonelli z Argentyny. Większość walk kończył przez nokaut, więc jest niezwykle silny, może nie najlepszy taktycznie… Ma już 39 lat, jednak karierę rozpoczął zaledwie pięć lat temu. Argentyńczycy są nieustępliwi i walczą zawsze o wszystko, więc jestem pewny, że nie przyjedzie tu tylko po wypłatę. Wiem, że Bonelli był ławką rezerwowych, więc od dłuższego czasu jest w treningu. Zmiana rywala nie ma żadnego wpływu na mnie: ja jestem doskonale przygotowany i chcę dać kibicom wielki pokaz boksu. Zależy mi na efektownej demolce i mam nadzieję, że dotrzymam słowa.

Artur Łukaszewski: Ciekawe jest to, że w przypadku zmian rywali zwykle mówimy o mniejszej wartości walki. Na gali PBN 7 jest jednak zupełnie inaczej: niedawno do karty dołączył Łukasz Janik, a i w twoim przypadku Bonelli może być jeszcze ciekawszym rozwiązaniem niż Jerkić.

Janusz Pindera: To się okaże. Liczyliśmy, że Jerkić da twardą walkę, podobnie będzie z Bonellim. Obejrzałem kilka walk Argentyńczyka, to typ pięściarza, który wierzy w siłę swoim ciosów i ma spore braki techniczne. To jest dla niego charakterystyczne - wierzy w swoją siłę. Ma na koncie  55 przeboksowanych rund w 24 walk; średnia wychodzi dwa z małym kawałeczkiem - lubi szybko kończyć swoich rywali. Jedyna przegrana miała miejsce, gdy po raz pierwszy i ostatni zdecydował się na wyjazd z Argentyny.