W minionych rozgrywkach gliwiczanie walczyli o utrzymanie. W marcu doszło do zmiany szkoleniowca, Czecha Radoslava Latala zastąpił Dariusz Wdowczyk.

 

- Trzy czwarte sezonu było bardzo ciężkie, więcej meczów było przegranych. Faza finałowa była bardzo nerwowa, przesunęliśmy się z miejsca 15. na 10. – podsumował Kwiatek. Przyznał, że cały czas nie zakończyła się jeszcze procedura rozstania z trenerem Latalem, ponieważ obie strony nie porozumiały się w sprawach finansowych i w efekcie sprawą zajmie się sąd polubowny PZPN.

 

Prezes Piasta liczy na powiększenie limitu zawodników spoza Unii Europejskiej z dwóch do trzech przebywających jednocześnie na boisku. W kadrze gliwiczan jest trzech takich graczy, trener zawsze jednego z nich musi posadzić na ławce.

 

Zimą Kwiatek deklarował wypłatę premii zawodnikom tylko za wywalczenie miejsca w czołowej ósemce. - Potem trochę się pozmieniało, doszliśmy do wniosku, żeby wprowadzić motywację w trakcie rundy finałowej za każdy wygrany mecz. To się opłaciło klubowi i piłkarzom – wyjaśnił prezes. Zaznaczył, że w kolejnym sezonie budżet Piasta pozostanie na podobnym poziomie.

 

Dyrektor sportowy Piasta Łukasz Piworowicz przyznał, że w letnim okienku transferowym raczej nie należy się spodziewać wielkich zmian. - Niczego na siłę nie musimy robić. Mamy ogromną większość zawodników mających ważne kontrakty. Zmiany będą zachodziły w dłuższej perspektywie w sposób naturalny. Podpisujemy wieloletnie umowy z wychowankami, pozyskujemy młodych, perspektywicznych graczy. Oni nie przychodzą po to, by od razu odgrywać wiodącą rolę w zespole – wyjaśnił dyrektor.

 

Podkreślił, że klubowi zależy na tym, by nie odchodzili z niego zawodnicy za darmo. Po zakończeniu sezonu z Piastem pożegnali się obrońcy Tomasz Mokwa i Patrik Mraz, pomocnicy Lukas Cmelik i Michał Masłowski oraz napastnik Łukasz Sekulski. Gliwiczanie pozyskali pomocnika Aleksandra Jagiełło (Znicz Pruszków) i obrońcę Bartosza Waleńcika (Siarka Tarnobrzeg). Z wypożyczenia do Arki Gdynia wrócił napastnik Josip Barisic.