Jak podaje bawarski dziennik "TZ", do mrożącego krew w żyłach odkrycia doszło na około godzinę po meczu. Według pierwszych doniesień przyczyną śmierci 52-letniego mężczyzny miała być niewydolność organizmu. Sekcja zwłok wykazała, że kibic był pod wpływem alkoholu, jednak nie był on bezpośrednią przyczyną zgonu.

Zaraz po znalezieniu zwłok monachijska policja wszczęła postępowanie, jednak funkcjonariusze wykluczyli udział osób trzecich. Na ciele kibica nie znaleziono bowiem żadnych śladów świadczących o ewentualnym zabójstwie. Chociaż od meczu minęły już ponad dwa miesiące, sprawa ujrzała światło dzienne dopiero teraz.