Za kadencji nowego selekcjonera Polacy odnieśli pierwsze zwycięstwo w piątym meczu. Wcześniej, podczas towarzyskiego turnieju w norweskim Elverum, Biało-Czerwoni przegrali 27:33 ze Szwecją, 21:24 z Islandią oraz 22:41 z gospodarzami imprezy, a następnie w eliminacyjnym spotkaniu ME 2018 zremisowali w Niszu z Serbią 34:34.

- Na razie rywalizujemy bez większej presji, co z pewnością nam pomaga. Na razie uczymy się grać i uczymy się wygrywać. To pierwsze zwycięstwo, odniesione w dodatku w dramatycznych okolicznościach, które zaprocentuje w przyszłości. Musimy jednak zaliczyć wiele podobnych spotkań, aby później regularnie takie konfrontacje wygrywać. W Niszu mieliśmy piłkę meczową i po remisie pozostał minimalny niedosyt, natomiast po sukcesie w Gdańsku jesteśmy bardzo szczęśliwi - zapewnił Chrapkowski.

To właśnie zawodnik SC Magdeburg przesądził skutecznym rzutem w ostatniej sekundzie o triumfie Polaków.

- Wcześniej rozegraliśmy dobrą akcję, jednak bramkarz rywali zatrzymał Syprzaka. Do końca pozostały trzy sekundy, ale Kamil szybko wznowił grę. W tym momencie nie było już czasu na finezyjną akcję. Trzeba było podjąć szybką decyzję, oddałem sytuacyjny rzut, obrońcy rywali byli źle ustawieni i piłka znalazła drogę do siatki. Ta wygrana była jednak zasługą wszystkich zawodników, bo każdy żył tym spotkaniem i dał z siebie wszystko. Mocno wspierali nas również kibice, za co im bardzo dziękujemy - podkreślił.

W pierwszej połowie gospodarze wygrywali już różnicą ośmiu bramek (w 26. minucie było 17:9 dla Polaków), ale po przerwie roztrwonili całą przewagę i 43 sekundy przed końcem dali się dojść Rumunom.

- Zrzuciłbym to na karb młodości. Nie wykorzystaliśmy sporo dogodnych sytuacji, natomiast w drugiej połowie Rumuni zagrali mocniej w obronie, dzięki czemu rzucili trochę bramek z kontry. Zabrakło nam też szczęścia, bo kilka razy nasi bramkarze mieli piłkę na rękach, która jakoś wkręciła się do bramki. Jesteśmy jednak młodym zespołem i potrzebujemy czasu, ogrania i szansy, aby pokazać pełnię swoich umiejętności. Kiedy ta drużyna okrzepnie, będzie dobrze grała - dodał.

Po przejęciu reprezentacji przez Przybeckiego znacząco zmieniła się w niej rola 29-letniego lewego rozgrywającego. Chrapkowski nie jest co prawda pierwszą „strzelbą” drużyny narodowej, ale sporo gra w ataku, podczas kiedy poprzedni selekcjonerzy widzieli dla niego miejsce głównie w obronie.

- Przyjemnie gra mi się i z przodu i z tyłu, bo uważam, że można się spełniać zarówno w ofensywie jak i w defensywie. Dla mnie najważniejsze jednak jest, aby w jak największym wymiarze i jak najskuteczniej pomagać reprezentacji - podsumował Chrapkowski.