Sezon poolimpijski Madaj, a także jej partnerka ze "złotej" osady dwójki podwójnej - Magdalena Fularczyk-Kozłowska postanowiły potraktować ulgowo. Nie oznacza to jednak, że zawodniczki Lotto Bydgostii mają roczne wakacje.

- Mamy plany indywidualne, a ja jestem cały czas sportowcem i ten sport mam we krwi. Jak by nie patrzeć, wypełnił on pół mojego życia. Nawet jeśli mamy luźniejszy rok, to nie znaczy, że nic nie robimy. Nie trenuję na wodzie, nie wiosłuję, natomiast w Poznaniu mam zajęcia z grupą triathlonistów. To bardzo ciekawe treningi, bo to też bardzo wytrzymałościowy sport - powiedziała mistrzyni olimpijska.

Madaj nie ukrywa, że wreszcie znalazła czas dla siebie i może z niego skorzystać. Przez ostatnich kilka lat wszystko było podporządkowane reżimowi treningowemu.

- Trenowałyśmy z Magdą na bardzo wysokim poziomie, dawałyśmy z siebie 100 procent. Wszystko było podporządkowane zgrupowaniom, treningom, zawodom czy badaniom wydolnościowym. Nie było czasu na nic. Teraz możemy zająć się zdrowiem i swoimi prywatnymi rzeczami. Podjęłam studia podyplomowe na Akademii Wychowania Fizycznego, na kierunku organizacja i zarządzanie sportem oraz menedżer sportu. Mam wreszcie czas by spędzić go z moim narzeczonym, mamy ciekawe plany wakacyjne - opowiadała.

O swojej wioślarskiej przyszłości, o tym, kiedy wróci do "normalnych" treningów na razie nie chce mówić.

- Wszystkie decyzje dotyczące mojej przyszłości zapadną we wrześniu - zaznaczyła.

Madaj, choć reprezentuje klub z Bydgoszczy, na stałe mieszka w Poznaniu. Nie mogło jej zabraknąć na ostatnich zawodach Pucharu Świata, które od piątku do niedzieli rozgrywane były na Torze Regatowym Malta. Wystąpiła na nich w roli kibica i... reportera telewizyjnego; była współprowadzącą studio, w którym przepytywała swoich kolegów i koleżanki z kadry.

- Po raz pierwszy stanęłam po tej drugiej stronie. My ze sobą wszyscy bardzo dobrze się znamy i takie rozmowy przychodzą zupełnie naturalnie. Natomiast inaczej jest, gdy ogląda się takie zawody z pozycji zawodnika, a inaczej w roli kibica. Gdy startowałam, to skupiałam się przede wszystkim na swoim wyścigu, te nerwy są zupełnie inne, nic nas zupełnie nie interesowało dookoła. Dopiero na mecie mogłyśmy się cieszyć, porozmawiać z kibicami czy innymi zawodnikami - tłumaczyła.

Przed rokiem Madaj z Fularczyk-Kozłowską wygrały w Poznaniu zawody Pucharu Świata. Nie żałuje jednak, że teraz tylko kibicowała.

- Zdobyłam złoty medal i czuję się spełniona. To był mój i Magdy świadomy wybór, że w tym roku nie startujemy. I tej decyzji nie żałujemy - podsumowała.