E-sport

Pasia: To nie konkurs na to, która płeć jest...

„Złota piątka” choć w niewielkim stopniu zrekompensowała sobie porażkę w rewanżu za finał ELEAGUE Majora. Biało-czerwoni po wyczerpującym locie z Atlanty do Moskwy, wielogodzinnych opóźnieniach i ogólnym braku snu byli w stanie pojawić się w VTB Ice Palace i zaprezentować się lepiej niż przez wszystkie ostatnie miesiące. Najpierw wygrana nie bez problemów z HellRaisers zapewniła im miejsce w wielkim finale, by w nim podopieczni Jakuba ‘kubena’ Gurczyńskiego nie dali najmniejszych szans strzelcom Natus Vincere.

 

Nadwiślańscy zawodnicy już na inauguracyjnym Nuke pokazali, jakie mają plany co do Na’Vi i dosłownie zdeklasowali oponentów, oddając im zaledwie dwie rundy. Na Train również to kadra Janusza ‘Snaxa’ Pogorzelskiego przez zdecydowaną część mapy dominowała, jednak ogrom popełnianych błędów sprawił, że Ioann ‘Edward’ Sukhariev i spółka najpierw doprowadzili do remisu, a następnie zdołali wygrać w dogrywkach. O tym, że był to tylko wypadek przy pracy, Virtusi szybko udowodnili im na Mirage. Trzecia plansza wpadła na ich konto bowiem bardzo szybko. Polacy przegrali wyłącznie osiem rund.

 

Virtus.pro 2:1 Natus Vincere

Nuke 16:2; Train 20:22; Mirage 16:8

 

VP stanęło na najwyższym stopniu podium, inkasując na konto $65,000. Triumf ten ma jednak dużo większe znaczenie symboliczne. Polacy bowiem pierwszy raz od pamiętnego DreamHacka w Las Vegas nie tylko wygrali turniej, ale pokazali, że ciągle należą do grona czołowych formacji świata. To zarazem dobra przesłanka przed zbliżającym się ESL One w Kolonii oraz PGL Majorem w Krakowie.

 

Klasyfikacja końcowa Adrenaline Cyber League:

1. miejsce – Virtus.pro - $65,000

2. miejsce – Natus Vincere - $25,000

3/4. miejsce – FlipSid3 Tactics - $5,000

3/4. miejsce - HellRaisers - $5,000