"Przyjaźnię się z Sereną od dawna i bardzo się cieszę jej szczęściem. Byłam szczęśliwa, gdy ogłosiła, że spodziewa się dziecka, ale w pierwszej chwili pomyślałam "o Boże, już nigdy nie będę miała okazji zagrać z nią ponownie" i zrobiło mi się trochę smutno" - wspominała Azarenka.

 

27-letnia zawodniczka na wznowienie rywalizacji z Williams będzie musiała jeszcze trochę poczekać. Amerykanka, która ma zostać matką we wrześniu (wówczas skończy 36 lat), planuje powrót do zmagań już na początku przyszłego sezonu.

 

"To niesamowite, że Serena wróci. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz się zmierzymy" - podkreśliła.

 

Białorusinka przyznała, że jej życie zmieniło się o 180 stopni, gdy w grudniu urodziła syna Leo.

 

"Kocham każdy aspekt bycia mamą. Teraz mam dwie, całkowicie różne osobowości. Kiedy jestem na korcie - a jestem na nim, bo kocham ten sport i wciąż mogę być lepsza - to za każdym razem daję z siebie 100 procent. Ale potem przełączam się na inny tryb, wyłączam się. W przeszłości miałam z tym problem. Zwykle wracałam do domu i oglądałam tenis albo o nim rozmawiałam, albo sprawdzałam wiadomości dotyczące tenisa w internecie. Teraz, z Leo, łatwo o tym zapomnieć. Kiedy tylko wracam z treningu, to chcę spędzać czas z synkiem, czytać książki, pływać w basenie, żyć normalnie. Leo ma też dobre wyczucie - zazwyczaj kiedy ćwiczę, to ucina sobie drzemkę" - relacjonowała z uśmiechem była liderka światowego rankingu.

 

Pierwotnie miała wrócić do rywalizacji w lipcu, po części sezonu na kortach trawiastych. Zmieniła jednak zdanie i przyspieszyła wznowienie kariery.

 

"Myślę, że byłam już zmęczona samymi treningami. Potrzebowałam czegoś, do czego się przygotowuję. Tu nie chodziło tyle o to, czy jestem gotowa pod względem fizycznym, ale mentalnym - by wrócić do podróżowania ze sztabem itp. W ostatnich miesiącach bardzo ciężko trenowałam - były krew, pot i łzy. Mieliśmy więcej czasu niż w przerwie międzysezonowej i zajęliśmy się rzeczami, które ciężko jest zmienić podczas gry. Pracowałam nad zmianą techniki i biomechaniką, by mieć pewność, że będę mogła kontynuować karierę" - wspominała.

 

Dwukrotna zwyciężczyni Australian Open (2012, 2013) wcześniej również miała przerwy w grze, ale były one wymuszone przez kłopoty zdrowotne.

 

"Pod względem emocjonalnym to zupełnie co innego. Absencja związana z urazami jest rozczarowaniem. Teraz miałam przerwę z bardzo radosnego powodu i myślę, że to mi pomoże. Miło było pobyć trochę w Mińsku" - zaznaczyła.

 

Ma ona nadzieję pójść w ślady Kim Clijsters. Belgijka trzy ze swoich czterech triumfów wielkoszlemowych wywalczyła po urodzeniu dziecka.

 

"Kiedyś na treningu dużo gadałam, śmiałam się i marnowałam czas. Teraz idę na niego tylko z jednego powodu. Teraz mam ograniczony czas i muszę się sprężać. Kontynuacja kariery, gdy mam już dziecko, wiele dla mnie znaczy. Wciąż mogę dążyć do spełniania marzeń, ale jednocześnie mam teraz inny, większy cel w życiu. Liczę, że to co zrobiła Kim, a to co - mam nadzieję - zrobimy ja i Serena - będzie inspiracją dla większej liczby kobiet, by także to osiągnęły. Wciąż funkcjonuje stereotyp, że tylko mężczyźni mogą odnosić sukcesy po tym, jak zostaną rodzicami. Potrzebuję trochę czasu, by odzyskać rytm. Nie wiem, ile czasu mi to zajmie, ale zrobię to" - zastrzegła.

 

W Calvii, gdzie rywalizacja toczy się na kortach trawiastych, Azanenka otrzymała od organizatorów "dziką kartę". We wtorkowy wieczór grała z Japonką Risą Ozaki. Mecz przerwano z powodu zapadających ciemności przy stanie 3:6, 6:4, 5:4 dla Ozaki.