Belgijki w grupie C ME wygrały wszystkie mecze i w czwartkowym ćwierćfinale zmierzą się z Włoszkami, które w pre play off wygrały minimalnie z Węgierkami 49:48. W innych parach tej fazy zagrają Francja ze Słowacją, Turcja z Grecją i wicemistrz świata Hiszpania z Łotwą.

- Belgia to ciekawy zespół. Było widać w eliminacjach, że gra fajnie, ale mimo wszystko ich postawa w Czechach jest dla mnie wielką niespodzianką, największym pozytywnym zaskoczeniem turnieju. Jest dla mnie faworytem ćwierćfinału. W innych spotkaniach stawiam na Hiszpanki, Greczynki i Francuzki, choć te ostatnie na razie nie zachwyciły mnie, nie grają tak dobrze jak się spodziewałam - oceniła Dulnik.

Jej zdaniem największym rozczarowaniem, ale i zagadką jest postawa obrończyń tytułu, brązowych medalistek igrzysk olimpijskich Serbek. Przegrały dwa pierwsze mecze w grupie i rzutem na taśmę po zwycięstwie nad Słowenkami (88:69) awansowały do pre play off. Tam uległy Łotyszkom 70:75.

- Rozczarowana jestem tym, co pokazały Serbki. W ogólnie nie rozumiem dlaczego tak rzadko na boisku były razem najlepsze w drużynie Petrovic, Milovanovic oraz dwie siostry Jovanovic. Zawsze, gdy oglądam mistrzostwa zwracam uwagę na relacje między zawodniczkami oraz trenerami, to pokazuje najlepiej jaka jest atmosfera w zespole. Mistrzostwa pokazują, że z jednej strony to czas doświadczonych weteranek np. 37-letniej Słowaczki Zuzany Zirkovej, czy młodszej o kilka lat Greczynki Styliani Kaltsidou, z drugiej super patrzeć na młode talenty objawiające się na czempionacie - dodała zawodniczka, która współkomentuje spotkania turnieju w telewizji.

Dulnik pochodząca ze sportowej rodziny (jest córką wielokrotnej reprezentantki Haliny Beyer-Gruszczyńskiej oraz bratanicą Romy Gruszczyńskiej-Olesiewicz, kadrowiczki w trzech dyscyplinach: koszykówce, siatkówce i piłce ręcznej - PAP) przyznała, że kolejne mistrzostwa Europy wyzwalają w niej za każdym razem wspomnienia turnieju mistrzowskiego z 1999 r. W finale Polki pokonały faworyta Francję i sięgnęły po pierwszy i jedyny złoty medal w historii.

- Zawsze wracają w takim momencie wspomnienia z mistrzostw w Polsce. To był wspaniały czas i marzę o tym, by kiedyś, teraz jako kibic, przeżyć dzięki reprezentacji takie chwile, jak te z katowickiego "Spodka" - dodała najlepsza koszykarka polskiej ligi w 1995 i 2004 roku.

Koszykarka jest także zdziwiona szybkim odpadnięciem, już po fazie grupowej, gospodarza Czech i Czarnogóry.

- Szkoda Czeszek. Mistrzostwa bez gospodarza zawsze są inne, a przede wszystkim trudne dla organizatorów. Myślałam, że zespół z Czarnogóry powalczy bardziej, bo zawodniczki z tego kraju mają pod względem sportowym taki +podły+ charakterek - zaznaczyła.