"Główka" wrócił do Ergo Areny po porażce z rąk Oleksandra Usyka i zapewniał, że to tylko go zmotywowało.

 

W oczy rzucała się przewaga fizyczna Głowackiego. Od początku miał sporą przewagę. W drugiej rundzie Altunkaya po mocnym lewym sierpowym po raz pierwszy wylądował na deskach. Głowacki poczuł się na tyle pewnie, że dał się nawet trafić całkiem mocnym prawym sierpowym. To jednak nie miało znaczenia.

 

Altunkaya praktycznie nie zadawał ciosów, będąc schowanym za podwójną gardą i tylko inkasował ciosy Głowackiego, który często prowokował go do ataku, opuszczając ręce. Liczył tylko na przetrwanie...

 

W piątej odsłonie tego starcia Głowacki po raz drugi i trzeci położył Altunkayę na deski. Rywal przy okazji doznał kontuzji i nie wyszedł do szóstej rundy.