Początkowo rywalem Sulęckiego miał być Rocky Jerkić, ale z powodu kontuzji jego miejsce w karcie walk zajął Bonelli. Argentyńczyk przyleciał do Polski z wielkimi nadziejami na sprawienie sensacji, bo tak trzeba nazwać jego ewentualne zwycięstwo. Nie miał jednak większych szans...

 

Bonelli od początku pokazał, że ma sporo luk w swojej obronie. Sulęcki już praktycznie w pierwszej akcji kapitalnie skontrował Argentyńczyka. Później walczył bardzo spokojnie, punktował i nie pozwalał rywalowi na wiele.

 

W drugiej rundzie Bonelli po raz pierwszy wylądował na deskach! W kolejnej rundzie Sulęcki po raz kolejny posłał rywala na deski. Bonelli miał problemy, ale "Striczu" spokojnie czekał i się doczekał. Trafił mocnym lewym sierpowym, po którym Argentyńczyk jakimś cudem wstał. Po chwili jednak jego narożnik uratował mu nieco zdrowia, rzucając ręcznik. Tak była pewna wygrana Sulęckiego!