E-sport

Puchar jeden, potencjalnych zwycięzców tak...

Rozmowa rozpoczęła się od wspomnienia turnieju Intel Extreme Masters w Sydney, z którego  FaZe po finałowej porażce z SK Gaming przywiozło srebrne medale. Andersen poinformował, że od tego czasu z drużyną skupił się na rozszerzeniu puli map. Największym problemem europejczyków przed IEM w Australii miała być bowiem właśnie ograniczona liczba dobrze opracowanych lokacji, co odbijało się w pojedynkach BO5.

 

Temat SK Gaming przewijał się jednak w wywiadzie dużo częściej. – Tym, co sprawia, że Brazylijczycy przerażają mnie najbardziej ze wszystkich zespołów, jest fakt, że są tak dobrzy w najważniejszych rundach gry, często przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę. To jest mistrzowska formacja – stwierdził karrigan. I dalej: - Naprawdę chcę stawić czoła SK. Musimy pokazać, że jesteśmy w stanie ich pokonać. Nigdy nie wygrałem przeciwko nim meczu BO3, więc chcę przełamać w końcu przekleństwo. Możemy zwyciężyć z Astralis, ale jeśli nie potrafimy wygrać z Latynosami, nie zasługujemy na miano najlepszych na świecie. Jak mówi Duńczyk, FaZe jest zmotywowane do osiągnięcia w Londynie największych celów: - Chcemy zmierzyć się z najtrudniejszym przeciwnikiem. Moim zdaniem teraz to właśnie SK.

 

Istotnie, będzie to możliwe. Już o 13:00 FaZe podejmie w półfinale turnieju Cloud9. Jeśli zwycięsko wyjdzie z tej potyczki, a po drugiej stronie drabinki SK wyeliminuje Astralis, karrigan swoje marzenie spełnić będzie mógł w wielkim finale. Ten zaplanowany jest na 21:00.

 

Cała rozmowa z Duńczykiem dostępna jest w języku angielskim na HLTV.org.