Sporty walki

Polsat Boxing Night: Janik wściekły na...

Maciej Miszkiń był obecny w Ergo Arenie i z bliska śledził galę Polsat Boxing Night. Ekspert Polsatu Sport był pod wrażeniem poziomu rozpiski i nie zgodził się z opiniami, że otwierająca walka między Robertem Talarkiem i Norbertem Dąbrowskim stała na słabym poziomie. To był prawdziwy boks zawodowy.

Odniósł się także do starcia Adama Balskiego z Łukaszem Janikiem, które zakończyło się w kontrowersyjny sposób. Ten drugi narzekał, że otrzymał cios poniżej pasa i przez to nie mógł kontynuować pojedynku. Po ogłoszeniu werdyktu w ostrych słowach potraktował m.in. rywala, domagając się rewanżu. Inne zdanie na ten temat ma Miszkiń.

Nie chciałbym takiego rewanżu. Janik niech najpierw przejdzie testy, czy jest zdolny do dalszego boksowania, bo jego zachowanie było mocno kontrowersyjne i niebezpieczne dla siebie oraz przeciwnika. Najpierw musi uporać się ze swoimi demonami, a potem wracać do boksu - powiedział.

Na Polsat Boxing Night pewne zwycięstwo odniósł wracający po długiej przerwie Krzysztof Głowacki, który bez najmniejszych problemów pokonał przed czasem niepokonanego do tej pory Hizni Altunkayę. Miszkiń żałował, że Polak nie zmierzył się choćby z Youri Kalengą (23-3, 16 KO).

Lepszym pomysłem dla Balskiego byłby Altunkaya. To jest zawodnik na ten poziom i moment dla Balskiego, ale nie dla Głowackiego - stwierdził. "Główka" miał propozycję walk z mocnymi przeciwnikami jak Własow czy przede wszystkim Kalenga, który odpowiadałby mu stylowo. Rozumiem te argumenty, że Głowacki miał długą przerwę, kontuzję i tak dalej... Kalenga to jednak nie jest mistrz świata, a skoro mówimy, że Głowacki jest w pierwszej trójce - a ja się z tym zgadzam - to trzeba brać walki z zapleczem czołówki - zakończył.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.