Tomasz Tomaszewski: Alex Corretja, dżentelmen kortów, piękny bekhend – dwa razy grałeś w finale Roland Garros. Kiedy powiem Paryż i Roland Garros – co ci przychodzi do głowy?

Alex Corretja: Dużo rzeczy, wiele z nich to miłe wspomnienia. Czasami myślę jednak, och, byłem tak blisko, o krok od tytułu... Ale dawałem z siebie wszystko, moi rywale byli ode mnie lepsi w finałach. W sumie byłem jednak bardzo regularny w tym paryskim Szlemie.

No właśnie, w 1998 roku grałeś w finale z Carlosem Moyą, a w 2001 z Brazylijczykiem Gustavo Kuertenem. Wygrałeś pierwszego seta.

Tak, z Carlosem Moyą nie miałem szans. Awansowałem do finału nieco zmęczony i szczęśliwy, że się w nim znalazłem. Z Kuertenem było inaczej. Miałem seta i przełamanie w drugim. Prowadziłem 6:5 i serwowałem. Po latach rozmawiałem z Gugą. Przyznał się, że w pewnym momencie stracił wiarę, że może mnie pokonać. Ale on był niesamowitym graczem na ziemi.

Ale i tak grałeś dobrze w Paryżu. Dwa finały, dwa półfinały.

Tak, to prawda. Przegrywałem zawsze ze zwycięzami – z Alberto Costą, a także z Juanem Carlosem Ferrero. Oni może mieli troche więcej siły niż ja.

Dwadzieścia lat temu na Foro Italico w Rzymie – byłem tam – wygrałeś w finale z Chilijczykiem Marcello Riosem. Co zapamiętaleś z tego meczu?

Rzym to nie jest zwykły turniej. Atmosfera na Foro Italico jest nieprawdopodobna. Cudowne miejce. Jest tam oczywiście troche chaosu. Rios miesiąc wcześnie wygrał ze mną w finale w Monte Carlo, a ja mu sie zrewanżowałem w Rzymie. Na zawsze to zwycięstwo pozostanie dla mnie przepięknym wspomnieniem.

Puchar Davisa – byłeś w drużynie, która wygrała to prestiżowe trofeum. Jakie miejsce w twoim sercu zajmuje to zwycięstwo?

Czołowe. To było pierwsze zwycięstwo Hiszpanii. W drużynie byli: Alberto Costa, Juan Carlos Ferrero i Juan Balceis, grał ze mna w deblu. Mieliśmy bardzo mocną drużynę, graliśmy wszystkie mecze na korcie ziemnym, co nam pomogło.

Hanower – wygrywasz pamiętny Masters. Po drodze pokonujesz Samprasa i Moyę w finale. Niesamowity sukces!

Tak, dziękuję. Masz świetną pamięć. Sampras miał meczbole, ale ich nie wykorzystał. Pokonałem go 7/6 w trzecim secie. A w finale przegrywałem już 0/2 w setach z Moyą. Pokonał mnie tego roku w finale French Open, był ode mnie lepszy. Ale walczyłem, mówiłem sobie, że mogę go pokonać. To był turniej mojego życia. Wspaniałe uczucie.

Alex, kiedy powiem: Polska i tenis – co ci przychodzi do głowy?

Macie graczy o dużym potencjale. Może brak trochę skuteczności, regularności. Jeśli chodzi o dziewczyny - jest trochę lepiej.

Masz na myśli Agnieszkę Radwańską?

Tak, ona jest świetna. Mężczyźni nie mogą znaleźć pewnej regularności w tourze. Ale mam nadzieję, że będziecie mieli gracza w pierwszej dziesiątce już wkrótce.

Mieszkasz w Barcelonie?

Tak.

A czym się zajmujesz teraz?

Przede wszystkim jestem ojcem. Mam trzy córki. Pracuję też dla hiszpańskiej telewizji jako komentator. Pracuję także dla Eurosportu. Przeprowadzam wywiady na korcie, na Roland Garros.

Czy wciąż grasz w tenisa?

Czasami, nie za dużo. Więcej, gdy muszę się przygotować do Turnieju Legend na Roland Garros.

Jesteś fit, szczupły, w formie.

Czeuję się dobrze. Czasami gram w Senior Tour. Prowadzę też konferencje, jestem mówcą motywacyjnym.

 

Rozmowa z Alexem Corretją w załączonym materiale wideo.