Kolejna już gala organizacji ACB, która odbyła się w Polsce przyniosła jedenaście pojedynków. W walce wieczoru Celiński pokonał na punkty byłego zawodnika UFC Magalhaesa. Polak dominował praktcznie przez całe starcie, zwłaszcza stójka była jego wyraźnym atutem. Sędziowie nie mieli wątpliwości i uznali zwycięstwo Polaka.

W co-main evencie z bardzo dobrej strony zaprezentował się Strus, który duszeniem trójkątnym poddał Andy'ego DeVenta (15-12, 7 KO, 6 SUB). To pierwsze zwycięstwo przez poddanie 28-latka.

W najciekawiej zapowiadającej się walce polsko-polskiej Hallmann okazał się lepszy od Adriana Zielińskiego (17-6, 4 KO, 6 SUB). "Płetwal" kapitalnie wyłączył stójkę rywala, przenosił pojedynek do parteru i ostatecznie, niejednogłoście na punkty pokonał przeciwnika.

Na gali mogliśmy również zobaczyć walkę niedawnego rywala Mameda Khalidova (34-4-2, 13 KO, 17 SUB), Luke'a Barnatta (13-4, 7 KO, 4 SUB). Anglik już w pierwszej rundzie znokautował Maxa Nunesa (17-5, 10 KO, 5 SUB).

Skróty wszystkich walk w załączonych materiałach wideo.

 

Walka wieczoru
93 kg: Karol Celiński (14-6-1, 5 KO, 6 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty (29:28, 29:28, 30:27) Vinny'ego Magalhaesa (14-9, 1 NC, 2 KO, 11 SUB)

84 kg: Piotr Strus (11-3-2-1NC, 5 KO, 1 SUB) pokonał przez poddanie w drugiej rundzie (duszenie trójkątne) Andy'ego DeVenta (15-12, 7 KO, 6 SUB)
93 kg: Luke Barnatt (13-4, 7 KO, 4 SUB) pokonał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Maxa Nunesa (17-5, 10 KO, 5 SUB)
71,5 kg: Piotr Hallmann (18-6, 7 KO, 7 SUB) pokonał niejednogłośnie na punkty (29:28, 30:27, 28:29) Adriana Zielińskiego (17-6, 4 KO, 6 SUB)
84 kg: Nikola Dipchikov (16-6, 12 KO, 1 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty (29:28, 29:28, 29:28) Macieja Różańskiego (9-2, 2 KO, 6 SUB)
77,1 kg: Paweł Kiełek (8-3-1, 5 KO, 3 SUB) pokonał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie Ireneusza Szydłowskiego (6-2, 2 KO, 1 SUB)
77,1 kg: Patrik Kincl (17-8-1NC, 8 KO, 5 SUB) pokonał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Igora Fernandesa (21-7, 2 KO, 16 SUB)
93 kg: Przemysław Mysiala (22-9-1, 9 KO, 12 SUB) pokonał przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Wallysona Carvalho (8-3, 5 KO, 1 SUB)
77,1 kg: Mindaugas Verzbickas (13-4-2, 4 KO, 9 SUB) pokonał przez poddanie (duszenie d'arce) w drugiej rundzie Kamila Gniadka (12-5-1-1NC, 2 KO, 8 SUB)
65,8 kg: Kacper Formela (5-1, 1 KO, 2 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty (30:27, 30:27, 30:27) Armena Stepanyana (4-2, 2 KO, 2 SUB)
61,2 kg: Jakub Wikłacz (5-2-1, 3 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty (29:28, 29:28, 29:28) Sebastiana Przybysza (2-1, 1 KO)

:
Zapis relacji

Witamy w relacji na żywo z gali ACB 63!

Tak się przedstawia karta walk gali ACB 63:

Walka wieczoru
93 kg: Karol Cieliński (13-6-1, 5 KO, 6 SUB) - Vinny Magalhaes (14-8-1NC, 2 KO, 11 SUB)

84 kg: Piotr Strus (10-3-2-1NC, 5 KO) - Andy DeVent (15-11, 7 KO, 6 SUB)
93 kg: Luke Barnatt (12-4, 6 KO, 4 SUB) - Max Nunes (17-4, 10 KO, 5 SUB)
71,5 kg: Adrian Zieliński (17-5, 4 KO, 6 SUB) - Piotr Hallmann (17-6, 7 KO, 7 SUB)
84 kg: Maciej Różański (9-1, 2 KO, 6 SUB) - Nikola Dipchikov (15-6, 12 KO, 1 SUB)
77,1 kg: Ireneusz Szydłowski (6-1, 2 KO, 1 SUB) - Paweł Kiełek (7-3-1, 5 KO, 2 SUB)
77,1 kg: Patrik Kincl (16-8-NC, 7 KO, 5 SUB) - Igor Fernandes (21-6, 2 KO, 16 SUB)
93 kg: Przemysław Mysiala (21-9-1, 8 KO, 12 SUB) - Wallyson Carvalho (8-2, 5 KO, 1 SUB)
77,1 kg: Mindaugas Verzbickas (12-4-2, 4 KO, 8 SUB) - Kamil Gniadek (12-4-1-1NC, 2 KO, 8 SUB)
65,8 kg: Armen Stepanyan (4-1, 2 KO, 2 SUB)  - Kacper Formela (4-1, 1 KO, 2 SUB)
61,2 kg: Sebastian Przybysz (2-0, 1 KO) - Jakub Wikłacz (4-2-1, 3 SUB)

Tak wyglądało wczorajsze ważenie:

ACB 63: Wyniki ważenia

Mamy lekkie opóźnienie, gdyż na hali brakuje... lekarza! Czekamy na rozwiązanie sytuacji.

 

Organizacja ACB poinformowała, że już za chwilę gala się rozpocznie!

 

Lekarz już jest, więc zaczynamy! Za chwilę pierwsza walka.

Ostatnio organizacja ACB wprowadziła ciekawy bonus. Każdy zawodnik, który zakończy walkę przed czasem, otrzyma dodatkowe 5000 dolarów!

Sebastian Przybysz (2-0, 1 KO) - Jakub Wikłacz (4-2-1, 3 SUB) - to pierwsza walka dzisiejszej gali!

Sebastian Przybysz (2-0, 1 KO) - Jakub Wikłacz (4-2-1, 3 SUB)


Sebastian Przybysz (2-0, 1 KO) - Jakub Wikłacz (4-2-1, 3 SUB)

Tym razem drzwi są zabezpieczone!

Sebastian Przybysz (2-0, 1 KO) - Jakub Wikłacz (4-2-1, 3 SUB)

Zaczęło się dosyć nietypowo, bo zaraz po tym, jak Jakub Wikłacz sprytnie zaszedł przeciwnika za plecy... wypadł z klatki. Po interwencji lekarza, który doprowadził go do porządku, udało mu się ponownie zająć plecy Przybysza i próbować duszenia zza pleców. Wydawało się, że walka za chwilę się zakończy, lecz Przybysz przetrwał najgorsze i po chwili odwrócił pozycję. Kiedy walka wróciła do stójki, to również miał przewagę, a po jednym z lewych nogi pod Wikłaczem się lekko ugięły...

W drugiej rundzie ponownie przewagę miał Przybysz, ale na dwie minuty przed końcem Wikłacz ładnie odwrócił pozycję, tyle że niewiele zrobił z dominującej pozycji. Kontrola na pewno jednak na plus. Trzecie starcie lepiej zaczął Przybysz, ale bardzo szybko Wikłacz poszedł po nogi i równie szybko zajął mu plecy. Przez kilka minut walka była toczona na ziemi, choć zawodnik z Gdańska robił wszystko, by tylko wstać bądź odwrócić pozycję. To udało mu się na 20 sekund przed końcem i trzeba przyznać, że w tak krótkim czasie zrobił więcej niż jego rywal przez kilka minut. Kilka mocnych łokci dotarło do twarzy Wikłacza, ale na wykończenie zabrakło czasu.

Typ Polsatsport.pl - 29:28 Wikłacz

Jakub Wikłacz (5-2-1, 3 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty (29:28, 29:28, 29:28) Sebastiana Przybysza (2-1, 1 KO)

Czas na drugą walkę dzisiejszej gali! Kategoria piórkowa i...

Armen Stepanyan (4-1, 2 KO, 2 SUB)  - Kacper Formela (4-1, 1 KO, 2 SUB)

Armen Stepanyan (4-1, 2 KO, 2 SUB)  - Kacper Formela (4-1, 1 KO, 2 SUB)


Armen Stepanyan (4-1, 2 KO, 2 SUB)  - Kacper Formela (4-1, 1 KO, 2 SUB)

Świetne zachowanie Formeli!

Armen Stepanyan (4-1, 2 KO, 2 SUB)  - Kacper Formela (4-1, 1 KO, 2 SUB)

Dobra druga runda Formeli, który dominował w stójce. A te kopnięcia na wątrobę robią wrażenie.

Armen Stepanyan (4-1, 2 KO, 2 SUB)  - Kacper Formela (4-1, 1 KO, 2 SUB)

Formela rozpoczął bardzo agresywnie, gdyż już po kilku sekundach zamarkował atak prawym i od razu ruszył po obalenie. Stepanyan poszukał balachy, lecz jego przeciwnik mocnym slamem szybko rozerwał uchwyt. To właśnie Formela cały czas przebywał z góry, starał się zadawać ciosy, lecz te uderzenia nie doszły do głowy Stepanyana.

Po trzech minutach Formela jakby zlekceważył rywala, który sprytnie odwrócił pozycję. Pod koniec rundy poszukał nawet skrętówki. Druga runda to już tylko stójka, a przewaga w tej płaszczyźnie zdecydowanie należała do Formeli, który kilkoma kopnięciami na tułów mocno ograniczył dopływ tlenu Stepanyanowi. Ten nie miał pomysłu na ofensywę, a sam regularnie inkasował kolejne ciosy. Świetne pięć minut Kacpra.

Stepanyan musiał coś zmienić w swoim stylu, więc postanowił się odkryć. Był jednak na tyle chaotyczny, że po chwili obaj wylądowali w parterze, a z góry był... Formela. Czas grał na jego korzyść, a on to skrzętnie wykorzystywał. Wszystko poszło po myśli Formeli, który zdecydowanie wygra na kartach punktowych.

Typ Polsatsport.pl - 30:27 Formela

Kacper Formela (5-1, 1 KO, 2 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty (30:27, 30:27, 30:27) Armena Stepanyana (4-2, 2 KO, 2 SUB)

Przed nami trzeci pojedynek tego wieczoru!

Mindaugas Verzbickas (12-4-2, 4 KO, 8 SUB) - Kamil Gniadek (12-4-1-1NC, 2 KO, 8 SUB)

Bardzo dobra runda Gniadka. Powalił rywala i przez całą rundę kontrolował walkę w parterze.

77,1 kg: Mindaugas Verzbickas (13-4-2, 4 KO, 9 SUB) wygrał przez poddanie z Kamilem Gniadkiem (12-5-1-1NC, 2 KO, 8 SUB)

Walka rozpoczeła się od mocnych uderzeń w stójce. Po chwili obaj przywarli do klatki. Zaraz potem Gniadek kapitalnie rzucił rywalem i od tego czasu w parterze dominował nad Litwinem. Polak przypiął się do pleców przeciwnika i cały czas, konsekwentnie rozbijał rywala. Verzbickas niezle się bronił, ale Gniadek świetnie go sobie rozciągnął.

Litwin w drugiej parti szybko obalił Polaka. Wydawało się, że Gniadek ma wszystko pod kontrolą, ale po chwili Verzbickas zapiął duszenie d'arce i nasz zawodnik musiał poddać pojedynek. 23-latek był już szóstym Polakiem, z którym wygrał Litwin.   

Walka numer cztery!

Przemysław Mysiala (21-9-1, 8 KO, 12 SUB) - Wallyson Carvalho (8-2, 5 KO, 1 SUB)

93 kg: Przemysław Mysiala (22-9-1, 9 KO, 12 SUB) pokonał przez techniczny nokaut - Wallysona Carvalho (8-3, 5 KO, 1 SUB)

Wiadomo było, że obaj sa bardzo groźni w stójce i dysponują mocnymi ciosami. Mysiala musiał uważać na prawą rękę Brazylijczyka. Carvalho straszył, ale Polak spokojnie kontrolował jego najgroźniejszą broń. Po chwili Mysiala pokazał ogromną siłę i rzucił rywalem. Potem rozbijał go mocnymi ciosami w parterze i sędzia zdecydował się przerwać pojedynek. Zawodnik z Brazylii widocznie nie zgadzał się z decyzją arbitra.

Tempo gali nie zwalnia! Piąte stracie:

Patrik Kincl (16-8-NC, 7 KO, 5 SUB) - Igor Fernandes (21-6, 2 KO, 16 SUB)

Czesko-brazylijski pojedynek

77,1 kg: Patrik Kincl (17-8, 1 NC, 8 KO, 5 SUB) pokonał przez nokaut Igora Fernandesa (21-7, 2 KO, 16 SUB).

Początek bardzo spokojny, obaj bali się zaryzykować. Jasne było, że walka ta będzie toczona w stójce. Całkowicie bokserska pierwsza runda miała się już skończyć, kiedy Czech kapitalnie wysokim kopnięciem powalił rywala. Potem dopadł go w parterze i sędzia na sekundę przed gongiem przerwał pojedynek. Jak na razie nokaut wieczoru, wieczoru, który ewidentnie nie należy do Brazylijczyków.

Wracamy po krótkiej przerwie!

Ireneusz Szydłowski (6-1, 2 KO, 1 SUB) - Paweł Kiełek (7-3-1, 5 KO, 2 SUB)

Paweł Kiełek (8-3-1, 6 KO, 2 SUB) pokonał przez techniczny nokaut Ireneusza Szydłowskiego (6-2, 2 KO, 1 SUB).

Aż 22 lata różniło obu zawodników. Pierwsza runda zaczęła się od kilku mocnych wymian w stójce. Kiełek w pewnym momencie postanowił obalić rywala, lecz Szydłowski szybko się podniósł. Po chwili kolejne obalenie, 21-latek świetnie wyniósł rywala i cisnął o matę. Następnie olsztynianin przyczepił się do pleców 43-latka. W ostatnich sekundach Kiełek wyprowadził kapitalną serię ciosów, które idealnie doszły do twarzy rywala. Ten jednak jest niezwykle mocny i nawet się nie zachwiał.

Kolejna odsłona rozpoczęła się od próby obalenia przez Szydłowskiego. Kiełek jednak nie dał się powalić, skontrował rywala i zapiął duszenie. Ogromne serce do walki pokazał starszy z tej dwójki, wytrzymał próbę poddania, ale mimo to w dalszym ciągu 21-latek był w lepszej pozycji. Kiełek rozbijał rywala siedząc na jego plecach i po chwili arbiter przerwał walkę. Pewne zwycięstwo młodego zawodnika, ale należy również pochwalić za postawę Szydłowskiego. 

Przed nami rywalizacja polsko - bułgarska.

Maciej Różański (9-1, 2 KO, 6 SUB) - Nikola Dipchikov (15-6, 12 KO, 1 SUB)

Maciej Różański (9-1, 2 KO, 6 SUB) - Nikola Dipchikov (15-6, 12 KO, 1 SUB)

Bijatyka z Bułgarem była najgorszym scenariuszem dla Różańskiego. Mańkut kapitalnie uderzał lewą ręką i już po chwili efekty jego ciosów widoczne były na twarzy Polaka. Z czasem nasz zawodnik również zaczął trafiać, ale mimo wszystko musiał spróbować zmienić płaszczyznę pojedynku. O dziwo to Bułgar powalił Różańskiego w końcówce pierwszej odsłony.

Kolejna runda znowu zwiastowała wymianę ciosów. Różański nie słuchał podpowiedzi trenerów i cały czas nie decydował się na próbę obalenia. W pewnym momencie w klinczu zdecydował się zaatakować i miał rywala na plecach. Bułgar jednak świetnie wyszedł z opresji i podniósł walkę. Obaj byli bardzo zmęczeni, ich ciosy wyglądały, jakby nieco spowolnione. Polakowi udało się raz mocno trafić rywala i ten wyraźnie się zachwiał. W końcu drugiej partii Dipchikov znowu, podobnie jak w pierwszej rundzie obalił Polaka.

Różański w ostatniej odsłonie szybko obalił przeciwnika, ale ten nic sobie z tego nie zrobił i w bardzo łatwy sposób przetoczył się, zdobył plecy i oczywiście podniósł walkę. Różański nie chciał wstawać, Bułgar walczył bardzo mądrze, zachował spokój do końca i naszym zdaniem wygrał ten pojedynek.

Typ Polsatsport.pl: 29:28 Dipchikov

Nikola Dipchikov (16-6, 12 KO, 1 SUB) pokonał na punkty Macieja Różańskiego (9-2, 2 KO, 6 SUB)

Wszyscy sędziowie punktowali 29:28 dla Bułgara.

Zostały jeszcze cztery walki!

Adrian Zieliński (17-5, 4 KO, 6 SUB) - Piotr Hallmann (17-6, 7 KO, 7 SUB)

Dwie rundy dla Hallmanna, który co chwilę stara się obalić Zielińskiego.

Adrian Zieliński (17-5, 4 KO, 6 SUB) - Piotr Hallmann (17-6, 7 KO, 7 SUB)

Pierwsza runda zaczęła się od wzajemnego szachowania. Obaj szukali mocnych ciosów, a walka była wyrównana. Po około połowie czasu Hallmann zdecydował się obalić przeciwnika. Silny fizycznie Zieliński robił wszystko, by wrócić do stójki, ale "Płetwal" na to nie pozwolił i do końca tej partii nie wypuścił rywala z parteru.

Scenariusz drugiego starcia podobny, jak i pierwszego. Hallmann nieco szybciej przeniósł walkę na matę. W końcu na minutę przed końcem Zieliński w końcu podniósł pojedynek. "Płetwal" był bardzo zmęczony, jego rywal dyktował warunki w stójce, ale czystego ciosy wyprowadzić nie potrafił.

Zieliński wiedział, że przegrał dwie poprzednie rundy, a jego rywal jest wyraźnie zmęczony. Zaczął więc dobrze, od kilku mocnych ciosów. Hallmann przetrwał jednak serię uderzeń i kolejny raz obalił przeciwnika. 30-latek tym razem szybko podniósł walkę i znowu rozbijał "Płetwala". Hallmann starał się klinczować, na jego twarzy widoczne były efekty ciosów starszego o rok przeciwnika. Pochodzący z Gdyni zawodnik mądrze przetrzymał przy siatce Zielińskiego i zakończył pojedynek.

Typ Polsatsport.pl: 29:28 Hallmann

Piotr Hallmann (18-6, 7 KO, 7 SUB) pokonał przez niejednogłośną decyzję Adriana Zielińskiego (17-6, 4 KO, 6 SUB).

Jeden z arbitrów dał dwie rundy dla Zielińskiego...

Luke Barnatt (12-4, 6 KO, 4 SUB) - Max Nunes (17-4, 10 KO, 5 SUB)

Zobaczymy jak zaprezentuje się były rywal Mameda Khalidova (34-4-2, 13 KO, 17 SUB). Czeczen z polskim paszportem wygrał z Barnattem w zaledwie 21 sekund.

Luke Barnatt (13-4, 7 KO, 4 SUB) pokonał przez nokaut Maxa Nunesa (17-5, 10 KO, 5 SUB)

Niemlaże od początku walka toczona była w klinczu przy siatce. Tam oczywicie dużo zapasów i dopiero na minutę przed końcem rundy sędzia przeniósł walkę na środek klatki. Barnatt zaatakował bardzo skutecznym prawym podbródkowym zakończył walkę. Szybkie zwycięstwo Anglika!

Przed nami Co-Main event gali!

Piotr Strus (10-3-2-1NC, 5 KO) - Andy DeVent (15-11, 7 KO, 6 SUB)

Piotr Strus (11-3-2, 1 NC, 5 KO, 1 SUB) pokonał przez poddanie Andy'ego DeVenta (15-12, 7 KO, 6 SUB)


Wyższy i posiadający większy zasięg ramion Polak miał kontrolować ten pojedynek. Starcie zaczęło się od wielu niskich kopnięć zarówno po stronie Anglika jak i Strusa. DeVent w pewnym momencie obalił naszego zawodnika, Polak szybko wstał, a w opowiedzi zaserwował rywalowi piękne kolano. Na koniec starcia 28-latek punktował w stójce.

Na początku drugiej odsłony Strus trafił kilka razy DeVenta, ten się zachwiał i upadł. Polak dopadł go w parterze, najpierw robijał pięściami i łokciami, a następnie zyskał dosiad. Anglik dobrze się wybronił, nasz zawodnik przeszedł do pozycji bocznej. Cały czas rozbijał przeciwnika, a walkę zakończył kapitalnym duszeniem trójkątnym. To pierwsze zwycięstwo przez poddanie 28-latka.

Czas na Main Event gali ACB 63!

Karol Cieliński (13-6-1, 5 KO, 6 SUB) - Vinny Magalhaes (14-8-1NC, 2 KO, 11 SUB)

Karol Cieliński (13-6-1, 5 KO, 6 SUB) - Vinny Magalhaes (14-8-1NC, 2 KO, 11 SUB)

Celiński rozpoczął od kilku ciekawych serii ciosów. Magalhaes wiedział, że swojej szansy musi poszukać w parterze, dlatego też zaatakował nogi Polaka. Ten dobrze oparł się o siatkę, ale ostatecznie wylądował na plecach. Potem jednak zdobył górę i po chwili walka wróciła do stójki. Tam cały czas lepszy był zawodnik z Olsztyna.

Drugie starcie dużo bardziej przebiegało po myśli Polaka punktującego uderzeniami. Brazylijczyk był zmęczony, nie próbował obalać, a pod koniec zrezygnował nawet z kopnięć, które były bardzo groźną bronią Magalhaesa. Taki rozwój spraw pasował Polakowi, efekty jego uderzeń pojawiły się na twarzy rywala.

"Cebula" przyśpieszył w ostatniej odsłonie. Dużo więcej ciosów dochodziło do twarzy Brazylijczyka. Po jednym z uderzeń Celiński mógł w parterze dokończyć dzieła zniszczenia. Magalhaes jednak przetrwał najgorsze i walka dalej toczona była w stójce. Bardzo porozbijany był były zawodnik UFC, ale udało mu się przetrwać.

Typ Polsatsport.pl: 30:27 Celiński

Karol Celiński (14-6-1, 5 KO, 6 SUB) pokonał jednogłośnie na punkty Vinny\'ego Magalhaesa (14-9, 1 NC, 2 KO, 11 SUB)

To już koniec gali ACB 63! Życzymy dobrej nocy i zapraszamy na kolejne relacje