Krystian Natoński: Niesamowity mecz i niesamowite emocje. Należy się tym chłopakom szacunek, że wytrzymali ciśnienie i nie pękli psychicznie w tie-breaku.

 

Marek Magiera: To jest to co mówiliśmy w trakcie transmisji, że oni mają to w swoim sportowym DNA. To jest taki gen zwycięzców zbudowany przez trenera Pawlika i pozostałych ludzi, którzy pracują z nimi głównie w Spale, ale także przez klubowych trenerów. Moim skromnym zdaniem wyszło teraz to doświadczenie z naszych ligowych spotkań. Każdy z tych chłopaków się pokazał, dostał szansę gry. Łukasz Kozub pograł trochę w Będzinie, a mam nadzieję, że będzie grał jeszcze więcej w nowym sezonie. Jakub Kochanowski, który jest takim odkryciem minionych rozgrywek PlusLigi, gdzie Gardini dał mu szansę grania i jak już wszedł do tej szóstki, to już został. Tomek Fornal, który w meczu z Brazylijczykami kończył decydujące piłki, a takich piłek w Radomiu też skończył dużo. Ten zespół fajnie funkcjonuje i też pokazuje, że mimo nawet nerwowych momentów jest w stanie wytrzymać ciśnienie. Byli w takich sytuacjach niejednokrotnie. Przeciwko Brazylii taką nerwową sytuację zrobili sobie nieco na własne życzenie, bo nie wiem z czego to wynika, czy ze zmęczenia już turniejem? Czy z faktu, że Brazylijczycy wzmocnili swoją grę, szczególnie na zagrywce? W trzecim i czwartym secie byliśmy tylko cieniem tej drużyny, która zaczynała to spotkanie. Fajnie, że udało się wrócić w tym tie-breaku i od siebie powiem, że dobrze, że w piątym secie gra się tylko do piętnastu, bo odnoszę wrażenie, że im dłużej ten mecz by trwał, to mogło być coraz trudniej.

 

Teraz bardzo ważne jest, aby szybko zregenerować się przed finałem.

 

Oczywiście, natomiast w przypadku finału mistrzostw świata to chyba nie trzeba za wiele mówić. Tam jest dosyć sprawny ten sztab. Popracują nad chłopakami. Mam nadzieję, że z Jakubem Kochanowskim nic wielkiego się nie stało, bo tejpował sobie dłoń w czwartym secie, ale dokończył to spotkanie. Myślę, że będą gotowi na finał i nawet więcej, bo jestem przekonany, że oni ten finał wygrają.

 

Tym bardziej, że z Kubańczykami już graliśmy na tym turnieju i wygraliśmy bez straty seta.

 

Kubańczycy jednak bardzo dobrze zagrali przeciwko Rosji. Powiedziałbym nawet, że to jest niespodzianka, że oni tak łatwo ograli Rosję. W reprezentacji Kuby jest jednak doświadczenie u tych młodych chłopaków, bo z tego co wyliczyłem to trzech lub czterech grało w pierwszej reprezentacji na igrzyskach w Rio. Wiadomo jak to wygląda na Kubie, oni mają tam swoje problemy, ale potrafią grać. Dobrze spisują się na tym turnieju, walczą, bawią się grą, ale my jesteśmy od nich lepsi i dlatego wygramy ten mecz.

 

Tak się akurat składa, że w tym roku mija 20 lat odkąd reprezentacja młodzieżowa pod wodza trenera Mazura sięgnęła po złoto. To byłoby piękne zwieńczenie tych dwóch dekad, gdyby udało się teraz triumfować. Wtedy byli to m.in. Zagumny, Gruszka, Szymański, Ignaczak, Murek. Czy obecni siatkarze są w stanie zapisać się w historii polskiej siatkówki jak ich poprzednicy?

 

Ja jestem o tym przekonany, że tak. Może nie tylko z tej perspektywy, że wygrali mistrzostwo świata juniorów, bo oni już dwa lata temu zdobyli złoto w młodszej kategorii do lat 19 w Argentynie, a także mistrzostwo Europy juniorów w zeszłym roku tak jak ta ekipa, którą prowadził trener Mazur, czy trener Ryś w 2003 roku. Ja mam nadzieję, że oni będą przede wszystkim zapamiętani z dorosłej siatkówki, tej seniorskiej. Tamtych się pamięta z jednej prostej przyczyny, bo to był pierwszy medal dla Polski wywalczony po okresie takiej zapaści jeśli chodzi o siatkówkę w naszym kraju.

 

Jednak jako seniorzy też zrobili duże kariery.

 

Wszystko zaczęło się od tego, że na bazie tej drużyny trenera Mazura, który później jeszcze przejął pierwszą reprezentację, wylano taki bardzo solidny fundament pod to wszystko co działo się z siatkówką na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat. Chłopaki od trenera Rysia bardzo fajnie to uzupełnili i wkomponowali się. Tam nie było różnicy nie wiadomo ilu pokoleń, bo to były roczniki ’77, ’78, a tam ’83 i ’84. To wszystko zazębiło się bardzo fajnie na te dziesięć, piętnaście lat. Nie ma co się czarować, że zwieńczeniem tego wszystkiego był finał mistrzostwa świata grany u nas w 2014 roku wygrany przez naszą drużynę. Życzę tym młodym chłopakom, żeby czekali mniej na swoje dorosłe mistrzostwo świata, niż ich starsi koledzy.

 

W załączonym materiale wideo skrót meczu półfinałowego MŚ Polska – Brazylia 3:2 (25:21, 25:19, 21:25, 23:25, 15:12).