W interkontynentalnej fazie Ligi Światowej Polacy zaprezentowali nierówną formę. Z jednej strony potrafili wygrać z tak cenionymi zespołami, jak Brazylia czy Włochy, a z drugiej nie zakwalifikowali się do turnieju Final Six, rozgrywanego w brazylijskiej Kurytybie.

- To, że wygraliśmy od razu z Brazylią czy Włochami faktycznie wprowadziło trochę zamieszania, ale trzeba zwrócić uwagę na jakim etapie przygotowań były wtedy te zespoły. Trzeba jednak zaznaczyć, że te mecze były najlepsze w naszym wykonaniu. W naszej kadrze znalazło się wielu młodych siatkarzy, a przy takiej liczbie nowych zawodników trzeba liczyć się z nierównościami. Do tego doszedł jeszcze kolejny czynnik, jakim była rotacja w trakcie samych spotkań. Po Lidze Światowej nadal nie mamy jasnych odpowiedzi. Wiemy jednak w jakim iść kierunku i na kogo bardziej stawiać - przyznał Gruszka.

Drugi trener reprezentacji odniósł się również do poszczególnych elementów siatkarskiego rzemiosła, z którymi Biało-Czerwoni mieli problem w ostatnich meczach.

- Indywidualnie analizujemy nie tylko jakość rozegrania, ale również sytuacje, które wypracowujemy sobie w ataku. Lewe skrzydło jest bardzo specyficzną strefą i akurat złożyło się tak, że większość zawodników miała na nim gorsze statystyki. Czasami zamiast skutecznie wykończyć akcję wybieraliśmy jakiś inny zadziwiający, a często również najtrudniejszy sposób - dodał.

Odniósł się również do atmosfery panującej w zespole.

- W reprezentacji można iść do przodu tylko jako grupa twardych facetów. Ważne jest to, że młodzi ludzie chcą być w tym zespole i chcą współpracować. Myślę, że ich pierwsza styczność z "wielką siatkówką" wypadła pozytywnie - powiedział były reprezentant Polski.

Cała rozmowa z Piotrem Gruszką w załączonym materiale wideo.