Ward miał już na koncie jeden pojedynek w UFC, ale wtedy wypadł bardzo przeciętnie. Nie dość, że nie pokazał niczego ciekawego, to jeszcze przegrał w pierwszej rundzie z Abdulem Razakiem Alhassanem (7-1, 7 KO). Teraz miało być inaczej, choć jego przeciwnikiem po raz kolejny był bardzo mocno bijący stójkowicz, który często traci kontakt z bazą. Wystarczy powiedzieć, że dwie walki przegrał przez... dyskwalifikację.

Bofando rozpoczął bardzo wyluzowany, starając się kontrolować dystans kopnięciami. W oczy rzucał się przede wszystkim bardzo niekonwencjonalny styl Anglika, z którym Irlandczyk nie był w stanie sobie poradzić. Po niespełna dwóch minutach udało mu się jednak sklinczować. Ward na pewno miał w planach przeniesienie walki do parteru, lecz nie wszystko poszło po jego myśli.

Rywal był silniejszy, zdołał się odwrócić i brutalnie rzucić Wardem o ziemię. Irlandczyk nie był w stanie się bronić, a sędzia momentalnie przerwał walkę.