Zwycięstwa odnieśli: Konrad Bukowiecki (PKS Gwardia Szczytno) w pchnięciu kulą, Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice) na 100 m oraz sztafeta kobiet 4x400 m.

Srebrne medale zdobyli: dyskobolka Daria Zabawska, kulomiotka Klaudia Kardasz (obie KS Podlasie Białystok), Sofia Ennaoui (MKL Szcecin) w biegu na 1500 m oraz sztafeta mężczyzn 4x400 m.

Brązowe krążki wywalczyli: Michał Rozmys (UKS Barnin Goleniów) i Martyna Galant (OŚ AZS Poznań) na 1500 m oraz oszczepniczka Marcelina Witek (Polanik Piotrków Trybunalski).

Najmniej usatysfakcjonowana z biało-czerwonej ekipy była Ennaoui. - Liczyłam na złoto. Tylko po to tu przyjechałam. Miałam drugi rezultat w stawce przed tą imprezą i nie udało mi się dołożyć niczego więcej. Nie mogę więc być z siebie zadowolona. Pocieszam się, że szczyt formy ma przyjść w Londynie, bo seniorskie mistrzostwa świata są w tym sezonie moją imprezą docelową - powiedziała Ennaoui.

Niemka, która ją wyprzedziła stwierdziła, iż wiedziała, że Polka jest mocna, ale była też pewna, że nie stać jej na długi finisz. Była bardzo zadowolona ze swojej taktyki i końcowego rezultatu.

Występ polskiej ekipy ocenił dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki. - Możemy spokojnie powiedzieć, że te mistrzostwa były dla nas sportowo i organizacyjnie udane. Liczyliśmy na 7-8 medali, jest ich dziesięć. Większość naszych faworytów nie zawiodła, a kilku reprezentantów dołożyło od siebie coś ekstra. Szkoda dyskobola Bartłomieja Stója, bo on rzucał na odległość dającą medale, ale palił nieszczęśliwie próby. To bardzo dobry i utalentowany chłopak.

Pozytywnym zaskoczeniem była dla niego postawa oszczepniczki Marceliny Witek. - Ona zdobyła medal w bardzo trudnej walce z dobrymi rywalkami, które wcale nie rzucały blisko. Wiedzieliśmy, że może pokusić się o rezultat powyżej 60 metrów, ale 63 to wynik znacznie lepszy. Cieszymy się, że ta zawodniczka uzyskała minimum uprawniające do startu w mistrzostwach świata w Londynie. Świetnie zaprezentowały się również panie w sztafecie 4x400 m.

Kęcki docenił również czwarte miejsca zawodników. - Kamila Przybyła w tyczce poprawiła rekord życiowy. Nie można więc uznać jej startu za nieudany. Deszcz pokrzyżował nieco plany.

W jego opinii organizacja zawodów stała na wysokim poziomie. - Na trybunach zasiadło sporo fanów królowej sportu. Frekwencja była niezła. Stadion w Bydgoszczy ma 20 tysięcy miejsc, dlatego niektórym wydaje się, że nie ma ludzi, a to nieprawda. Zaplecze dla reprezentacji również było bardzo dobre, wszystko blisko siebie.

Gospodarzem kolejnych młodzieżowych mistrzostw Europy będzie w lipcu 2019 roku szwedzkie miasto Gavle nad Zatoką Botnicką.