Drugi dzień rywalizacji na kortach Parku Tenisowego "Olimpia" rozpoczął się od dużej niespodzianki. Dembek, który od organizatorów otrzymał "dziką kartę", pokonał znacznie wyżej notowanego Belga Yannika Reutera 6:4, 6:2.

 

19-letni wrocławianin, który sklasyfikowany jest obecnie na 966. miejscu w rankingu ATP, zagrał bez respektu dla rywala, który plasuje się w połowie trzeciej setki.

 

Dembek jednak nie zaczął najlepiej spotkania, ale to potem Belg był w opałach. W siódmym gemie Polak przełamał podanie rywala, co okazało się kluczowe dla losów pierwszego seta. Druga odsłona była wyrównana tylko na początku. Przy stanie 2:2, cztery kolejne gemy wygrał Dembek, który po meczu przyznał, że spodziewał się trudniejszej przeprawy.

 

- Dzisiaj zagrałem wreszcie tak, jak od siebie oczekuję, stąd wynik taki, jak powinien być. W końcu udało się przebrnąć tę pierwszą przeszkodę. W meczach z takimi rywalami, którzy są znacznie wyżej sklasyfikowani w rankingu, nie ma się nic do stracenia. Wyszedłem dzisiaj z nastawieniem takim jak zawsze: chcę wygrać. I udało się to osiągnąć – skomentował swój występ.

 

Dużą szansę na awans miał Kapaś, który podobnie jak Dembek, w turnieju wystąpił dzięki "dzikiej karcie". Jego rywalem był Serb Pedja Krstin, który rok temu wystąpił w poznańskim challengerze.

 

Spotkanie dobrze zaczęło się dla Kapasia, który przełamał podanie rywala i do końca seta utrzymał swój serwis. W drugiej odsłonie sytuacja na korcie zmieniał się diametralnie. Kapaś nie serwował już tak dobrze, a Krstin rozkręcał się z każdą piłką. Jedynego gema Polak wygrał dopiero przy stanie 0:5. Decydująca partia była bardzo wyrównana i zanosiło się na emocjonującą końcówkę, tymczasem przy stanie 4:4 Serb wygrał dwa kolejne gemy nie tracąc punktu.

 

Z dużymi oczekiwaniami do Poznania przyjechał Majchrzak.

 

- Przyjechałem, żeby zrobić taki ranking, aby móc wystąpić w kwalifikacjach do Wielkiego Szlema w Nowym Jorku. A to oznacza, że muszę dotrzeć minimum do półfinału – powiedział.

 

Majchrzak pierwszy krok już zrobił, potrzebował 75 minut, by pokonać reprezentanta Uzbekistanu Sanjara Fajzijewa 6:2, 6:4. Tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego dość gładko wygrał pierwszą partię, a w drugiej przy stanie 4:4 wygrał gema przy serwisie rywala. Potem już tylko dopełnił formalności.

 

- Wyszedłem bardzo zestresowany na kort, miałem problemy ze znalezieniem swojego miejsca na boisku. Na szczęście od samego początku bardzo dobrze serwowałem i byłem skupiony przede wszystkim na swoich gemach serwisowych. Wiedziałem też, że na jego serwisowych gemowych będę miał szanse. Trzeba było tylko wziąć sprawy w swoje ręce i wykorzystać. I to mi się udało. Miałem nakreślony plan i konsekwentnie go realizowałem. Było dziś dość gorąco na korcie, ale ja lubię takie warunki, było wręcz idealnie – podsumował swój występ Majchrzak, który w drugiej rundzie zmierzy się z Argentyńczykiem Guido Andreozzim (nr 6).

 

We wtorek na korcie centralnym zaprezentuje się jeszcze Janowicz (nr 4), który zmierzy się z Hiszpanem Jaume Munarem. Po tym meczu zaprezentuje się piąty z Polaków Hurkacz, którego rywalem będzie Francuz Jonathan Eysserik.