35-latek w niedzielę przeszedł do historii wygrywając Wimbledon po raz ósmy i wyprzedzając w ten sposób siedmiokrotnych triumfatorów Pete'a Samprasa i Williama Renshawa. Szwajcarski tenisista zdobył tytuł nie przegrywając w Londynie ani jednego seta, a więc nie musiał się specjalnie zmęczyć na korcie. Mimo to w poniedziałek wyglądał na bardzo strudzonego.

Federer wyjaśnił jednak osobom zgromadzonym na konferencji prasowej powody swojej kiepskiej dyspozycji. - Mam ciężką głowę. Nie wiem co robiłem ostatniej nocy. Chyba wymieszałem zbyt dużo alkoholi - powiedział szczerze Szwajcar. Zwycięzca Wimbledonu świętował wielkie osiągnięcie w gronie 40 znajomych.

- Spędziliśmy fajnie czas. Kiedy się obudziłem, nie czułem się zbyt dobrze. Z każdą godziną jest jednak coraz lepiej - przyznał Federer, który na co dzień jest przykładnym ojcem czwórki dzieci. Tym razem postanowił jednak zaszaleć, bo też okazja była bardzo zacna. W nowym rankingu ATP szwajcarski tenisista znalazł się na podium, tuż za plecami lidera Andy'ego Murraya i drugiego Rafaela Nadala.