Już w sobotę spotkanie reprezentacji Polski z Francją w futbolu amerykańskim podczas The World Games. Proszę powiedzieć, jak nastawienie?

 

Jędrzej Stęszewski: Nastawienie? Bojowe!

 

Bojowe, czy może pojawia się stres, który zaczyna się coraz bardziej udzielać?

 

Poziom adrenaliny jest bardzo wysoki, choć ostatnią rzeczą, którą możemy powiedzieć, to to, że jesteśmy faworytami tego spotkania. Mamy za sobą długie zgrupowanie w Cetniewie, podczas którego bardzo szlifowaliśmy zagrywki. Obecnie ostatnie przygotowania trwają w podwrocławskiej Oleśnicy. Jesteśmy bardzo młodą reprezentacją i zdajemy sobie sprawę z tego, że teoretycznie nie jesteśmy najmocniejszą sportowo ekipą, która wystąpi we Wrocławiu. Myślę jednak, że będziemy najlepiej przygotowani.

 

Sugeruje pan, że Niemcy, Francuzi lub Amerykanie mogą do turnieju podejść mniej zmobilizowani?

 

W Niemczech i Francji w futbol amerykański gra się od ponad 40 lat i tam ta dyscyplina sportu jest już mocno zakorzeniona. O Amerykanach nie trzeba nawet wspominać – u nich to jest zupełnie inny świat, bo w USA ilość znakomitych zawodników ze świetnych drużyn uniwersyteckich jest olbrzymia. Wracając do pytania  - każdy do The World Games podejdzie w pełni zmotywowany.

 

Czy do meczu z Francją Polacy przystąpią w optymalnym składzie?

 

Zabraknie kilku kluczowych zawodników, których z gry eliminują kontuzje.  Nie narzekamy, bo to specyfika naszego sportu, który jest niesamowicie wymagający dla organizmów graczy.  U nas dopiero niedawno skończyła się liga, więc nie wszyscy zdążyli dojść do pełni „używalności”. To nie jest też żadna forma tłumaczenia się, bo w innych drużynach również są problemy z kontuzjami. Przystąpimy do turnieju w najmocniejszym i najlepszym składzie, jakim będziemy dysponować w dniu pierwszego meczu turnieju.

 

Cieszycie się, że zmierzycie się z Francją w pierwszym meczu?

 

Poziom każdej z drużyn występujących w The World Games jest bardzo wysoki. Na papierze Francuzi są słabsi niż Amerykanie czy Niemcy, ale to wciąż znakomity, doświadczony i utytułowany zespół. Kilka dni temu ich juniorska drużyna zdobyła wicemistrzostwo Europy, więc tam już od najmłodszych lat gra się w futbol amerykański i z pokolenia na pokolenie przekazuje się wiedzę na temat tej dyscypliny sportu. Oni cały czas się rozwijają. Nasi zawodnicy podkreślają, że francuscy gracze to tacy sami ludzie jak oni. Po drugiej linii wznowienia akcji będą zawodnicy, których można pokonać. Z takim nastawieniem podchodzimy do nich. Z szacunkiem, respektem, ale bez lęku i z ambicją mając świadomość swojej wartości.

 

Łatwiej jest podchodzić do tego turnieju, gdy nie jest się faworytem?

 

Z pewnością łatwiej, choć jako gospodarz bardzo chcemy dobrze wypaść.  Oczekiwania najlepiej skwitował Brad Arbon, trener główny naszej reprezentacji: - Wiem, że musimy sprostać oczekiwaniom wielu osób - od kibiców począwszy, przez partnerów i sponsorów, kończąc na najważniejszym mecenasie reprezentacyjnego futbolu - Ministerstwie Sportu i Turystyki.

 

Tacy Amerykanie na przykład mogą przyjechać do Polski w rezerwowym składzie i zlekceważyć ten turniej?

 

Dla zawodników z Ameryki to będzie spora szansa, żeby pokazać się w Europie i być może zapracować sobie na kontakt w którymś z liczących się klubów na Starym Kontynencie. Stawka jest wysoka, a i prestiż duży, więc nie wierzę w to, że ktokolwiek ten turniej zlekceważy.

 

Z jakim nastawieniem do Wrocławia przyjadą Niemcy?

 

Będą chcieli udowodnić, że są obecnie najlepszą drużyną w Europie. W ostatnim czasie po piętach depczą im Austriacy, ale to właśnie nasi zachodni sąsiedzi rządzą na naszym kontynencie.

 

Jakie są przesłanki ku temu, że sprawimy niespodziankę, pokonamy Francuzów i zameldujemy się w wielkim finale? Pytam o aspekty czysto sportowe.

 

To, że w Polsce jest coraz wyższy poziom w futbolu amerykańskim, pokazali chociażby Panthers Wrocław, którzy wygrali rok temu IFAF Europe Champions League. Poziom naszej ligi jest coraz wyższy i podkreślają to wszyscy. Mamy bardzo dobry, mądry sztab szkoleniowy, który jest zbudowany na doświadczonych trenerach zagranicznych, a których jako asystenci wspierają Polacy. Mieliśmy stworzone idealne warunki przygotowań do The World Games, nie zaniedbaliśmy żadnego elementu. Wspierało nas Ministerstwo Sportu i Turystyki, które dostrzega w nas i w całej dyscyplinie potencjał. Trenujemy jak zawodowcy, w końcu wygląda to tak, jak powinno.

 

Istnieje ryzyko, że nasza drużyna nie poradzi sobie z oczekiwaniami i trudem tak wielkiej imprezy?

 

To jest tak - w szatni mecz można przegrać, ale nikt jeszcze w szatni niczego nie wygrał. Mamy w swoich szeregach wielu zawodników, którzy rywalizowali już na pewnym poziomie i oni są obyci w walce o wysoką stawkę. Na pewno orzełek na piersi, publiczność, obecność kamer, telewizji itp., nie zwiążą naszym zawodnikom nóg. Z tym sobie poradzimy. Będzie co prawda uroczyste otwarcie igrzysk, cała podniosłość tego wydarzenia, ale myślę, że to może bardziej pomóc, niż przeszkodzić naszej drużynie.

 

Jak dziś nasza drużyna wygląda od środka? Mówię o atmosferze, nastrojach wśród chłopaków.

 

Panuje przekonanie, że czeka nas trudny mecz z wymagającym rywalem, który jest jak najbardziej do ogrania. Wydaje mi się, że takie podejście jest dobre, bo lepiej być świadomym swoich atutów, a nie zamienić się w szarą myszkę, która boi się przeciwnika i nie wierzy w zwycięstwo. Myślę, że mentalnie jesteśmy naprawdę znakomicie przygotowani.

 

Uważa pan, że miejsce rozgrywania meczu z Francuzami, czyli Wrocław, będzie naszym atutem? To z tego miasta wywodzi się aktualny mistrz Polski.

 

Nie wydaje mi się, że będzie to miało jakikolwiek wpływ na wynik meczu. Obojętnie, czy mecz odbywałby się we Białymstoku, Łodzi, Lublinie czy Gdyni, to szanse na wygranie spotkania mielibyśmy identyczne. Co nie zmienia faktu, że odrestaurowany Stadion Olimpijski to futbolowo ewenement na skalę europejską. Możliwe, że ten obiekt onieśmieli Niemców i Francuzów. Uważam, że oprócz zagorzałych fanówm na trybunach zasiądzie wielu przypadkowych kibiców, którzy dołączą się do gromkiego dopingu.

 

Jak będzie wyglądało te ostatnie kilkadziesiąt godzin, które dzielą nas do rozpoczęcia pierwszego spotkania?

 

W piątek będziemy mieli trening na Stadionie Olimpijskim, ale oczywiście nie ma mowy o graniu na pełnym kontakcie. Szlifowane będą zagrywki przygotowane na mecz z Francuzami. Później wspólny  obiad, intensywne zabiegi odnowy biologicznej, koncentracja, kolacja, odpoczynek. Myślę, że będziemy znakomicie przygotowani do tego meczu w każdym aspekcie. Raz, dwa, trzy, Polska!