"Był bardzo ambitny. Nie znosił porażek. Był najgorszym przegrywającym, jakiego znałam. Dążył do perfekcji. Był męczącym dzieckiem, absorbującym uwagę, bo rozpierała go energia" - powiedziała portalowi EWN News z RPA Lynette Federer, która urodziła się w tym afrykańskim kraju.

 

Prawie 36-letni Federer po wygranej na trawiastych kortach w Londynie (żaden inny singlista nie może pochwalić się ośmioma triumfami w Wimbledonie - PAP) jako drugi zawodnik - po Hiszpanie Rafaelu Nadalu - zapewnił sobie udział w turnieju ATP Finals, który rozegrany zostanie w listopadzie w Londynie.

 

Szwajcar spędzał jako dziecko dużo czasu na korcie właśnie z rodzicami i to miało wpływ na jego życiowe wybory.

 

"To brzmi trochę jak szaleństwo, ale w wieku 14 lat wiedział, co chce robić, opuścił dom i pojechał do Szwajcarskiego Centrum Tenisowego. To była jego decyzja. Trudna do zaakceptowania dla nas" - dodała matka zawodnika.

 

Ten rok jest znakomity dla Federera. Rozpoczął od triumfu w wielkoszlemowym Australian Open, a potem był też najlepszy w turniejach ATP Masters 1000 w Indian Wells i Miami oraz w imprezie w Halle. Powrócił do formy w wielkim stylu, po tym jak w 2016 r. z powodu kłopotów zdrowotnych zakończył występy już na początku lipca.