W Polsce pierwsze kluby zaczęły powstawać dopiero 10 lat temu.

 

Mimo kiepskiej pogody, na kameralnym stadionie na Niskich Łąkach mecz otwarcia turnieju oglądało kilkuset kibiców. Polki niesione głośnym dopingiem doznały wysokiej porażki, ale i tak po spotkaniu była radość, przybijanie piątek z fanami, a z twarzy zawodniczek nie znikał uśmiech.

 

- Byłyśmy świadome, że dzieli nas różnica kilku klas. Stany Zjednoczone to najlepsza drużyna, jaką można sobie wyobrazić w żeńskim lacrosse. Gdyby chciały, to mogły wygrać jeszcze wyżej, ale trochę nas oszczędziły – przyznała Karolina Białowąs z klubu Kosynierki Wrocław.

 

Bramkarka Marta Neumann klasę rywalek przedstawiła obrazowo, tak, aby mogły to zrozumieć osoby, które nigdy wcześniej nie słyszały o tej dyscyplinie.

 

- To taki Real Madryt lacrosse. Wcześniej mogłyśmy o Amerykankach tylko poczytać lub pooglądać je w telewizji. Teraz spotkałyśmy je na boisku i pewnie taka okazja już się nie powtórzy – powiedziała zawodniczka Poznań Hussars Ladies.

 

Pierwsze kluby lacrosse w Polsce powstały 10 lat temu. Po roku rozegrano pierwsze oficjalnie spotkanie, w którym zmierzyły się zespoły Kosynierzy Wrocław i Hussars Poznań. Do dzisiaj oba miasta uchodzą za główne centra tego sportu w kraju. W stolicy Dolnego Śląska w roku 2009 pojawił się zespół żeński – Kosynierki. Dzisiaj są cztery (poza Kosynierkami jeszcze Korsarki Trójmiasto, Kraków Queens oraz Poznań Hussars Ladies) i mają regularne rozgrywki ligowe.

 

- The World Games to pierwsza tak duża impreza, w której bierze udział nasza żeńska drużyna i widzimy, jak wygląda na tle najlepszych na świecie. Mamy jednak nadzieję, że to przetarcie będzie motorem napędowym do dalszych działań – skomentował prezes Rydzak.

 

Dyscyplina liczy sobie już kilkaset lat. Europejczycy zetknęli się z nią w 1636 roku, kiedy francuski misjonarz Jean de Brebeuf zobaczył grających w lacrosse Indian, którzy jako pierwsi bawili się rzucaniem kijami z siatką piłki do bramki. Zasady ostatecznie ustalono w XIX wieku w Kanadzie, gdzie do tej pory jest jedną z najpopularniejszych letnich dyscyplin.

 

Podstawową zasadą lacrosse jest umieszczenie piłki w bramce przeciwnika. Do tego celu używa się wspomnianego kija z siatką. Szczegóły gry są już jednak bardziej skomplikowane, bo np. atakujący i obrońcy nie mogą przekroczyć pewnych linii, a także są faule małe i duże. Do tego odmiana żeńska różni się od męskiej. Walka kobiet jest np. mniej kontaktowa i dlatego też nie ma kasków i ochraniaczy, a jedynie gogle i ochraniacze na zęby.

 

Rydzak opisując lacrosse powiedział, że to połączenie wielu innych gier zespołowych. „Piłkę można kopać, rzucać i uderzać. W żadnej innej dyscyplinie nie ma siatki z kijem, w którą łapie się piłkę. Gra jest bardzo szybka i dynamiczna. Gdyby komuś jeszcze było mało, to piłka w meczach kobiet potrafi lecieć z prędkością 100-110 km na godzinę, a u mężczyzn jest to nawet 180 km na godzinę. Przez Indian północnoamerykańskich lacrosse jest nazywany najszybszą grą na dwóch nogach".

 

W polskiej drużynie jest zawodniczka, która w rubryce przynależność klubowa ma wpisane ABV Stuttgart. To Ilona Flisikowska, która gra w Niemczech, jednak nie wyjechała tam w ramach transferu, jak to jest np. w piłce nożnej, ale za pracą, a przy okazji trenuje w miejscowym klubie. Wszystkie reprezentantki grę godzą z zawodową pracą.

 

- U nas nie ma zawodowej ligi, jak w Stanach Zjednoczonych. Ja trafiłam do lacrosse z czystej ciekawości. Dostałam zaproszenie i poszłam na trening zobaczyć, co to jest. Pamiętam, że pogoda była paskudna, ucierpiałam podczas ćwiczeń, ale mi się spodobało i postanowiłam zostać. Trudno wytłumaczyć, co jest w tym sporcie takiego niesamowitego – przyznała Białowąs.

 

Przedstawiciele wielu sportów na The World Games 2017 mówią głośno o tym, że marzą, aby ich dyscyplina znalazła się w kalendarzu letnich igrzysk. Lacrosse już było w latach 1904 i 1908. W Europie, podobnie jak w Polsce gra jest na etapie zdobywania rynku.

 

- World Games może wypromować tę dyscyplinę, w której każdy może znaleźć coś dla siebie. Trzeba mieć jednak charakter, bo trzeba się mierzyć z wieloma trudnościami. Frajda z gry jest jednak ogromna – podkreśliła Neumann.