Plough Lane, siedziba żużlowego Wimbledonu, miejsce, które sprawia, że każdy prawdziwy fan speedwaya zmaga się z wędrówką cząsteczek kwantowych po naskórku… Uderzająca, czasami wręcz przygniatająca magia stadionu była równie kusząca jak zimowe wejście na Nanga Parbat. W latach 1950 – 1963 oraz 1969 – 1972 Nowozelandczyk Ronnie Moore był gwiazdą zespołu Wimbledon Dons. Kiedy zbierał pieniążki jeżdżąc w beczce śmierci na Ziemi van Diemena, czyli Tasmanii, przed oczyma malował sobie stadion Wimbledon. Po latach ciężkiej pracy marzenie ziściło się. Ronnie został dwukrotnym indywidualnym mistrzem świata. W barwach Dons w latach 1977 – 1982 ścigał się również brązowy medalista indywidualnych mistrzostw świata z 1968 roku, gorzowianin Edward Jancarz, któremu Wyspiarze nadali przydomek „Steady Eddy”.

 

Ronnie Moore już nie jeździł na żużlu kiedy speedway zadebiutował podczas The World Games, ale doczekał się występu swoich rodaków z Aotearoa (Krainy Długiego Białego Obłoku). W 1985 roku podczas The World Games w Londynie, rozegrano turniej par. Ronnie Moore odpoczywał już w ojczyźnie, kiedy dwaj dżentelmeni z Nowej Zelandii: Mitch Shirra i Larry Ross zakładali kaski i posyłali szprycę spod tylnego koła na bandy okalające tor przy Plough Lane…

 

Wiedźmy na tronie

 

Brytyjczycy wpadli na intrygujący pomysł. Stwierdzili, że najlepszą wizytówką żużla podczas The World Games będzie turniej par klubowych. Na stadion Wimbledon zjechały się same gwiazdy i sławy lat 80-tych. W barwach Gepardów z Oxfordu pojawili się: fenomenalny Duńczyk Hans Nielsen, który miał już ugruntowaną pozycję, ale wciąż czekał na pierwsze złoto IMŚ (zdobył je rok później na Stadionie Śląskim w Chorzowie) oraz błyskotliwy chłopak z rybackiej wioski Whitstable: Brytyjczyk Marvyn Cox. Hans i Marvyn walczyli o każdy cal toru jak przystało na gepardy, ale nie byli w stanie wdrapać się na podium… Ciekawy duet zbudowały Pszczoły z Coventry: Duńczyk Tommy Knudsen – brązowy medalista indywidualnych mistrzostw świata z Wembley Stadium’81 oraz Brytyjczyk Kelvin Tatum. Tatum jeszcze wówczas nie wiedział, że trzykrotnie sięgnie po tytuł mistrza świata na długim torze, a w latach 90-tych trafi do Sparty Aspro Wrocław… Ekipa ze Smallmead wystawiła dwa solidne działa: Szwed Jan Andersson (dziś wzięty tuner silników) oraz nieprzejednany wojownik z Auckland: Mitch Shirra (w latach 90-tych Mitch ukochał nade wszystko Galicję, szczególnie miłując Tarnów i Machową). W barwach Halifax Dukes śmigał błyskotliwy, obdarzony gigantycznym talentem Brytyjczyk Kenny Carter oraz Nowozelandczyk Larry Ross. Kenny, ten niezłomny prześladowca Bruce’a Penhalla, rok po The World Games w Londynie, zastrzelił żonę, swoją latorośl, po czym popełnił samobójstwo… Nie mógł zapanować nad uroczą plątaniną nieuczesanych myśli… Na torze Kenny wyczyniał cuda i słynął z nieszablonowych manewrów. Legendarny klub pogan – Cradley Heath – również postarał się o znakomitych reprezentantów podczas The World Games. Duńczyk Jan Osvald Pedersen, który bezbłędnie czytał wiraże przy Dudley Wood Road oraz Brytyjczyk Alan Grahame bronili barw The Heathens. Żużlowcy, przed którymi żadnych tajemnic nie krył Oferto Stadium, czyli stadion Tygrysów w Sheffield: Amerykanin Shawn Moran oraz Neil Collins pokazali kilka nietuzinkowych akcji podczas The World Games, ale zabrakło dla nich przestrzeni na podium.

 

Prawdziwą rewelacją turnieju par podczas londyńskich The World Games były Wiedźmy z Ipswich. Brytyjczyk Jeremy Doncaster jeszcze wtedy nie wiedział, że zostanie medalistą indywidualnych mistrzostw świata w Monachium (w finale światowym w 1989 roku Jeremy wywalczył brązowy krążek). Jeremy był chytry pod taśmą i imponował refleksem. Doncaster miał znakomitego partnera, swawolnego, wchodzącego w najwęższą szczelinę przy bandzie tudzież przy krawężniku – Amerykanina Johna Cooka. Ileż akcji przeprowadził na torze Wimbledon Dons John Cook… Akcji, które przyprawiały o zawrót głowy… Obaj zawodnicy Ipswich Witches stanowili znakomicie rozumiejący się duet. Jeremy, stateczny Brytyjczyk, król suchego żartu, potrzebował zwariowanego i nieobliczalnego Cooka. I pomyśleć, że po latach John Cook trafił do Sparty Wrocław. Przed ubiegłoroczną rundą Speedway Grand Prix w Toruniu, John Cook został zaproszony przez Grega Hancocka do parku maszyn, aby móc obejrzeć sobie zawody z perspektywy zwycięzcy The World Games…

 

W 1985 roku w Londynie najlepszą parą podczas The World Games byli żużlowcy Ipswich Witches: Jeremy Doncaster i John Cook. Zgromadzili 24 oczka. O dwa więcej aniżeli zawodnicy Halifax Dukes: Kenny Carter i Larry Ross. Na najniższym stopniu podium stanęli reprezentanci Reading Racers: Jan Andersson i Mitch Shirra z dorobkiem 19 punktów. Rewelacyjny poziom sportowy. Dreszcze przeszywały ciało kiedy zawodnicy wchodzili w pierwszy wiraż…

 

Profesor Nielsen w podwójnej roli

 

Podczas The World Games we Wrocławiu speedway zaprezentuje się w konfiguracji par, przy czym nie będzie rywalizacji klubowej, jeno reprezentacyjna… 21 wyścigów, a więc klasyczny układ wyścigów jaki obowiązywał podczas mistrzostw świata par w latach 1970 – 1993. Po 21 wyścigach duet, który będzie posiadał największą liczbę punktów, uzyska bezpośredni awans do finału. W 22 wyścigu dojdzie do starcia par, które w regularnej części zawodów uplasują się na drugiej i trzeciej pozycji. Zwycięzca 22 wyścigu awansuje do ścisłego finału. 23 wyścig rozstrzygnie o tym na czyjej szyi zawisną złote i srebrne medale. Przegrany duet z wyścigu 22 odbierze brązowe krążki. Mistrzowski zespół wzbogaci świnkę – skarbonkę o premię w wysokości 18 000 euro…  

 

Na starcie zagości sześć najlepszych reprezentacji z ubiegłorocznego Drużynowego Pucharu Świata plus zaproszenie dla siódmej pary: ekipy Niemiec. Martin Smolinski będzie mógł udowodnić, że zwycięstwo w GP Nowej Zelandii’2014 nie było dziełem przypadku…

 

W parku maszyn oprócz znakomitych zawodników, pojawią się również sławy trenerskie: srebrny medalista Drużynowych Mistrzostw Świata’1976 z londyńskiego White City – Marek Cieślak, który poprowadzi reprezentację Polski. Polacy są faworytem, bo w olśniewającej formie jest wrocławianin i kapitan kadry: Maciej „Magic” Janowski. Na luzie porównywalnym z braćmi Moranami ściga się Patryk Dudek, a w składzie jest ponadto wyjątkowo uzdolniony brązowy medalista indywidualnych mistrzostw świata’2016: Bartosz Zmarzlik. Z kolei charyzmatyczny Alun Rossiter, który w 2012 roku wykąpał się był w wannie rozkoszy po zdobyciu mistrzostwa Elite League ze Swindon Robins, poprowadzi Brytyjczyków: aktualnego mistrza Anglii Craiga Cooka zrodzonego w Cumbrii, obłąkańczo zdolnego Roberta Lamberta i solidnego fana freestyle motocrossu – Steve’a Worralla. Herbert Rudolph, menedżer reprezentacji Niemiec będzie miał do dyspozycji gwiazdę King’s Lynn Stars – Kaia Huckenbecka i króla długiego toru z 2014 roku: Erika Rissa. Tata Erika, Gerd Riss, aż osiem razy był mistrzem świata na długim torze…

 

Fanatyk speedwaya, Szwed Morgan Andersson zabrał do Wrocławia człowieka oddychającego wysokogórskim powietrzem w Andorze – Freddie Lindgrena oraz perłę z Rio – Antonio Lindbaecka. W odwodzie pozostaje Peter Ljung. Andriej Sawin może liczyć na brązowego medalistę cyklu Speedway GP’2009: Emila Sajfutdinowa i Andrieja Kudriaszowa. Grigorij Łaguta, była gwiazda częstochowskiego Włókniarza, aktualnie w służbie ROW Rybnik, byłby oczywistym wyborem menedżera Rosjan, ale póki co musi wyplątać się z nici Ariadny, która zawiodła go do pięciokrotnej mistrzyni Wielkiego Szlema – Marii Szarapowej. Arcyciekawym zespołem dysponują Australijczycy. Mark Lemon, były solidny zawodnik, desygnuje do boju trzech kangurów: lidera cyklu Speedway GP, Jasona Kevina Doyle’a, który gdyby mógł ścigałby się z legendarnym pociągiem Ghan pędzącym przez australijską pustynię… Obok Doyle’a w składzie Australii figuruje indywidualny mistrz świata z 2012 roku: Chris Holder. Dwóch doświadczonych zawodników będzie wspierał Max Fricke, król juniorskiego żużla, który w listopadzie 2016 roku odebrał złoty krążek podczas gali FIM w Berlinie i wieczerzał z wielką gwiazdą supercrossu, trzykrotnym mistrzem świata – Ryanem Dungey…

 

A któż poprowadzi Duńczyków? Sentymentalista, dumny i szczęśliwy tata, legendarny i najbardziej utytułowany żużlowiec w historii – 22-krotny mistrz świata (indywidualnie, parami i drużynowo): Hans Nielsen. Profesor z Oxfordu, erudyta, człowiek, z którym można byłoby rozmawiać podczas rejsu z Melbourne do Southampton i nie zanudziłby nas konwersacją choćby przez sekundę… Hans Nielsen ścigał się podczas The World Games z „Cockerem” – Marvynem Coxem, a więc jest jedynym, który łączy obie edycje The World Games. W 1985 roku podczas zawodów na torze Wimbledon, Gepardy nie zawojowały świata. Po nieudanym dla Duńczyków Drużynowym Pucharze Świata’2017, Wrocław będzie szansą do rehabilitacji. 20 maja 1995 roku Hans Nielsen jechał w finale A podczas historycznej wrocławskiej rundy GP. Przegrał z Tomaszem Gollobem, a pokonał Chrisa Louisa i Marka Lorama. Pierwszy turniej GP, dla pokonanego w barażu o złoto w Vojens’1994 Hansa Nielsena, a więc nadchodzi idealny moment, aby uruchomić wehikuł czasu. Wspomnień czar… Wybitny duński żużlowiec liczy na Iversena, Bjerre i Jensena. I gdy Hans Nielsen będzie wsłuchiwał się w opowieści Michaela Jepsena Jensena o eskapadzie do Argentyny po złoto mistrzostw świata juniorów w 2012 roku, myślami przefrunie nad lodowcem Perito Moreno, dzielnicą Buenos Aires – San Telmo słynącą z tanga i zakotwiczy przy Plough Lane, bo nic nie smakuje tak bosko jak wyprawa z Wimbledonu do stolicy Dolnego Śląska…