Biało-Czerwone fazę eliminacyjną skończyły na trzecim miejscu, tuż za reprezentantkami Korei Południowej i Niemiec. Bilans Polek w dziewięciu meczach to siedem zwycięstw oraz dwie porażki - obie z liderkami, które w fazie grupowej potknęły się tylko raz. Czeszki, również posiadające bilans 7:2, uplasowały się na czwartym miejscu.

Podopieczne Jacka Nawrockiego będą chciały zrewanżować się zatem za porażkę 2:3 na warszawskim Torwarze, która przekreśliła praktycznie ich szanse na awans na mistrzostwa świata.

- Rozegraliśmy wtedy bardzo zacięte spotkanie, aż do tie-breaku. Musimy zagrać z determinacją i agresywnie, nie wystarczy tylko bronić się i czekać na błędy rywalek. Na pewno przyjadą jacyś polscy kibice, ale fakt, że gramy u siebie, to dla nas nagroda za ten ostatni okres, w którym tak dużo podróżowaliśmy. Wierzę, że nie będziemy spięci i wygramy oba mecze - powiedział na konferencji prasowej trener Czeszek Zdenek Pommer.

Możliwe, że finał w Ostrawie będzie ostatnim finałem World Grand Prix, ponieważ władze Międzynarodowej Federacji Siatkówki (FIVB) zamierzają zlikwidować World Grand Prix i na wzór rywalizacji mężczyzn stworzyć Ligę Światową Kobiet.

- Z tego, co wiem, ten projekt jest mocno zaawansowany. Jeżeli nasza reprezentacja zostanie do niej zakwalifikowana, będzie to dla nas milowy krok w rozwoju. To oznacza, że będziemy mieć kontakt z najlepszymi drużynami na świecie. Dlatego wyniki tego turnieju finałowego mogą tu nie mieć znaczenia. Nie mniej, bardzo poważnie traktujemy ten turniej, chcemy pokazać, że sportowo zasługujemy na grę w elicie - skomentował plany organizacji selekcjoner Nawrocki.

Transmisja półfinału Czechy - Polska od godziny 19.00 w Polsacie Sport Extra i Super Polsacie.