Bartosz Zmarzlik: Na pewno były dzisiaj chwile zwątpienia, ponieważ pogubiliśmy punkty, a Australia zawsze jest bardzo szybka i dzisiaj również to potwierdziła. Wiedzieliśmy, że ostatni bieg będzie na wagę złota i bardzo się cieszę, że udało nam się z Maćkiem wygrać. Jestem dumny z faktu wywalczenia dla Polski złotego medalu.

Łukasz Borowski: Widać było dzisiaj drużynę, gdyż Patryk Dudek również włączył się w tę rywalizację i pomagaliście sobie nawzajem. Półfinał, ten morderczy bój, to było coś niesamowitego i całe szczęście, że Maciek wytrzymał presję na przedostatnim łuku.

Dokładnie tak. W półfinale byłem zbyt wolny, żeby uciec Antonio Lindbaeckowi i powiedziałem, że musimy coś zmienić. Na szczęście silnik świetnie zareagował na drobną zmianę i w finale było dużo lepiej.

Spodziewałeś się, że walka o złoto we Wrocławiu będzie aż tak trudna?

Oczywiście. Żużel jest taką dyscypliną, że nie ma w niej łatwych biegów.

Byłeś liderem i chyba poniosłeś reprezentację do końcowego triumfu?

Myślę, że każdy z nas dołożył swoją cegiełkę, gdyż każdy punkt był dzisiaj na wagę złota. Zwycięstwo to wysiłek całej drużyny.

Powtarzałeś, że dla Ciebie jazda z "orzełkiem" na piersi jest czymś szczególnym. Jak smakuje więc złoty medal na The World Games 2017?

Na pewno jest to coś wyjątkowego, bo w takich zawodach nie uczestniczymy często. Myślę, że każdy z nas będzie miło wspominał dzisiejszy dzień.

Jak utrzymać tak znakomitą formę przez cały sezon? Zdradź na to receptę!

Ciężko powiedzieć czy jest ona faktycznie tak znakomita. Przede mną i przed zespołem jeszcze długa droga, ale pniemy się do góry.

Cała rozmowa z Bartoszem Zmarzlikiem w załączonym materiale wideo.