Chilijczyk w ubiegłym sezonie niemal w pojedynkę ciągnął swój zespół, zostając autorem 30 bramek i 19 asyst we wszystkich rozgrywkach. Sanchez przyznał ostatnio, że chciałby walczyć o najwyższe cele, w tym przede wszystkim o Ligę Mistrzów. Jak wiadomo w Arsenalu takiej szansy by nie miał, gdyż ekipa z Londynu do tych rozgrywek nie awansowała. Kanonierzy oczywiście robią wszystko, by zatrzymać swoją gwiazdę, ale o to może być bardzo ciężko.

Zespół z Północnego Londynu rozpoczął przedsezonowe przygotowania już w połowie lipca tournee po Australii i Azji. Kanonierzy grali z Sydney FC (2:1), WS Wanderers (3:1), Bayernem (1:1, zwycięstwo po rzutach karnych), Chelsea (0:3), a w weekend wygrali organizowany przez siebie Emirates Cup. Do kadry stopniowo dołączali zawodnicy, którzy po ubiegłym sezonie występowali w czerwcu w kadrach narodowych. Zespół był uzupełniany między innymi przez młodzieżowych reprezentantów, którzy brali udział w polskim Euro U21 (m. in. Hector Bellerin czy Calum Chambers), a w ostatnich dniach jako ostatni wspólne treningi mieli rozpocząć zawodnicy biorący udział w Pucharze Konfederacji.

Takim właśnie przypadkiem był Alexis Sanchez, który po wyczerpującym sezonie i grze w reprezentacji miał dostać wyjątkowo długie wolne od Arsene'a Wengera. Chilijczyk do treningów w London Colney miał powrócić 30 lipca, jednak na swoim Instagramie opublikował zdjęcie w szaliku, z podpisem "grypa". Francuski menedżer po wygranym meczu z Benfiką (5:2) miał powiedzieć, że wie o chorobie i oczekuje powrotu Sancheza do treningów w tym tygodniu.

Kilkanaście godzin później ciekawą wiadomość podał do opinii publicznej Gianluca Di Marzio, który twierdzi, że Wenger nie ufa Alexisowi i... kazał sprawdzić jego stan zdrowia lekarzowi w Chile, gdzie obecnie przebywa zawodnik.

Jak zakończy się transferowa saga z Sanchezem w roli głównej? Chilijczyk był łączony tego lata z Manchesterem City, Realem Madryt i Paris Saint-Germain, gdzie ma być planem B na wypadek niepowodzenia w kwestii rekordowego transferu Neymara.