Roman Kołtoń: Legia przegrała w Astanie, co spowodowało krytykę mistrza Polski...


Antoni Piechniczek: Krytykę mogę zrozumieć. Legia miała słabsze i lepsze chwile w Kazachstanie, ale... Nie mogę zrozumieć podważania trenera Magiery! Już rozlegają się głosy, w których krytykuje się tego trenera i domaga zmiany. Zostawcie Magierę w spokoju! Właśnie dzięki pracy Magiery Legia może mieć nie tylko sukces, ale i strategię... A jak strategię, to i szansę na kolejne sukcesy!


Myślę, że prezes, a zarazem właściciel Legii, Dariusz Mioduski jest rozsądny...


Nie znam osobiście Mioduskiego, więc wypada z ufność patrzeć na jego wizję Legii. Jednak obserwuję ostatnie dwadzieścia pięć lat polskiej piłki klubowej i mam wrażenie, że słabość ligi wynika ze słabości właścicieli klubów. Powiem więcej – czasami mam wrażenie, że to najsłabszej ogniowo polskiej piłki...


Aż tak?!?


Trenerzy są zmieniani jak rękawiczki, co mnie boli najbardziej. Jednak brakuje przede wszystkim strategii. Pracy od podstaw. Budowy akademii. Stawiania na wychowanków albo sprowadzania zdolnych Polaków. Nie mówię, że obcokrajowcy nie są potrzebni. Taki Vadis Odjidja-Ofoe to był ważny, ba, kluczowy piłkarz mistrza Polski. Legia na pewno jest słabsza po jego odejściu... I trzeba było zrobić wszystko, żeby został...


Tyle, że Vadis nie chciał zostać...


Ile razy można słuchać, że piłkarz nie chce zostać? Przecież miał ważny kontrakt!


Jednak piłkarze nie traktują poważnie kontraktów...


Bo się im na to pozwala...


Trenerze, z całym szacunkiem, ale to nie jest takie proste...


Nie mówię, że jest proste. Kiedyś prowadziłem Górnika Zabrze. Był tam taki ciekawy piłkarz – Shingayi Kaondera. Strzelił zwycięską bramkę z Legią. Rozmawiam z nim, jak mu się żyje w Zabrzu. I co się okazuje? Że dostaje 600 złotych miesięcznie. Że kolacje to je, bo matka jednego z młodych piłkarzy zaprasza go, aby porozmawiał z synem po angielsku. Nie ma jak konwersacja! - uznała, całkiem słusznie. I Kaondera tym sposobem nie chodził głodny spać... Wróćmy jednak do Legii...


Naprawdę wątpię, żeby Odjidja-Ofoe był do zatrzymania na kolejny sezon, mimo kontraktu do 2018 roku...


To powinien być jednak absolutny priorytet. Legia awansowała do Ligi Mistrzów. Aby była ciągłość, powinno się zatrzymać drużynę przez jakiś czas, a już na pewno kluczowych piłkarzy. Wtedy dużo bardziej realna byłaby Liga Mistrzów w kolejnym sezonie. To byłby niesłychany zastrzyk finansowy dla Legii. Rozumiem, że jednak te pieniądze leżą na boisku. Można je podnieść, ale i zdarza się, że można przegrać, nawet mając Odjidję-Ofoe w składzie. No to łatwiej powiedzieć – niech idzie i tak za niego coś skasujemy... Zresztą weźmy pod uwagę jeszcze jeden aspekt – Odjidja-Ofoe to obcokrajowiec. Gdy kluczowym piłkarzem Legii jest Polak, to już trudniej mu się pożegnać z klubem. Michał Pazdan w trakcie poprzedniego sezonu przedłużył kontrakt, Artur Jędrzejczyk wrócił do Legii z Rosji...


Jak widzisz rewanż Legii z Astaną?


Legia może wygrać w rewanżu 2:0 albo i wyżej. Jednak nawet gdyby nie wygrała, to Magiera powinien mieć gwarancję pracy w dłuższym dystansie czasowym. Szybko odniósł sukces, ale wydaje mi się, że nie było w tym przypadku. Przyszedł za Besnika Hasiego i potrafił z bezradnej Legii uczynić zespół groźny nawet dla Realu Madryt. Legia wygrała ze Sportingiem Lizbona i znalazła się – z trzeciego miejsca w grupie Ligi Mistrzów – w Lidze Europy. To zrobiło na mnie wrażenie. Kolejny sukces Magiery to mistrzostwo Polski. Magiera może zadbać o regularne tytuły dla Legii, ale trzeba posłuchać jego priorytetów, które na pewno potrafi mądrze sformułować.


Jak postrzegasz Bogusława Cupiała - który przez kilkanaście lat prowadził Wisłę Kraków w roli właściciela i wywalczył osiem tytułów mistrza Polski, ale jednak do Ligi Mistrzów nie zdołał awansować...


Owszem nie awansował, ale... Wisła przeżyła piękne chwile – także w Europie. Kiedyś Cupiał mnie zaprosił i rozmawialiśmy o różnych sprawach – między innymi o akademii i stawianiu ma młodych. Pomstował jednak, że już 17-latka może wyciągnąć klub z Zachodu.


I to się nie zmieniło...


Cupiała tak źle bym nie oceniał, jak wielu innych właścicielu klubów. Jego słabością było, że słuchał podpowiadaczy. I to słabych podpowiadaczy, bo jak oceniać ten wariant holenderski, który skończył wielką erę Wisły i kosztował krocie...


Wisła ostatni tytuł mistrza Polski zdobyła bodaj z 16 obcokrajowcami w kadrze...


I holenderskim trenerem Maaskantem, który teraz otwiera biuro pośrednictwa pracy. Dla mnie to świadczy tylko o jednym – ten chłop nie kochał swojej pracy. Praca trenera wymaga oddania, poświęcenia, ale i swego rodzaju miłości, a na pewno pasji...


Bardzo cenisz Waldemara Fornalika – nie powinien pracować do końca sezonu w Ruchu?


Myślę, że tam wytworzyła się taka sytuacja, że nie bardzo mógł zostać. Za Smogorowicza przyszedł Paterman, a ten ostatni jednak chciał w roli trenera Krzyśka Warzychę. Jednak wkrótce Waldek wróci do pracy – ma świetny warsztat. Bo widzisz, ja patrzę w pierwszej kolejności na warsztat trenerski. I nie rozumiem dlaczego – tak ciekawy, jeśli chodzi o warsztat - Marcin Dorna musiał pożegnać się z posadą trenera młodzieżówki.


Efekt nieudanego turnieju EURO, w którym była porażka ze Słowacją, remis ze Szwecją i klęska z Anglią.


Jednak Dornie nie pomogły władze federacji. Cenię Zbyszka Bońka nadzwyczajnie, ale powinien stanowczo postawić sprawę, jeśli chodzi o Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego. Młodzieżówka z Milikiem i Zielińskim byłaby zdecydowanie silniejsza. Mogła przyjechać Hiszpania z Asensio, który z Realem Madryt wygrał Ligę Mistrzów, mogła z Saulem, który jest gwiazdą Atletico Madryt? Mogła! To Polska powinna przystąpić do turnieju w roli gospodarza z Milikiem i Zielińskim w składzie. A skoro już ci dwaj nie zagrali, to naprawdę trzeba było zostawić Dornę – zaufać w jego warsztat.


Prezes Boniek w pierwszym momencie nawet coś takiego napisał na Twitterze...


Nie czytam Twittera, ale... Szkoda, że do mnie nie zadzwonił. Powiedziałbym mu, żeby trzymał się Dorny. To naprawdę ciekawy trener. Nie było przypadku w medalu U-17 w 2012 roku. I Dorna jeszcze nie raz udowodni swoją wartość... A propos Zbigniewa Bońka – marzy mi się, żeby zawitał do mnie do Wisły, żeby przyjechał nasz przyjaciel, pisarz i wielki pasjonat piłki, Jan Grzegorczyk - moglibyśmy ciekawie podyskutować o wielu kwestiach naszego kochanego futbolu. Może byśmy natchnęli prezesa PZPN? Zbyszek zresztą zrobił bardzo dużo, aby futbol w Polsce wyglądał zdecydowanie lepiej. Jest wielki kontrast między PZPN-em, a Ekstraklasą, gdzie wielką bolączką jest brak strategii. Tam nikt nie rozumie, jakie są priorytety rozwoju futbolu w Polsce... A wiesz, co ostatnio mnie najbardziej zmartwiło?


Słucham trenera...


Koledzy z Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach chwalili się, że zorganizowali szkółkę dla dzieci. I stawiło się 400 dziewczynek i chłopców na testy, a oni zostawili 70... To horror! Przyszło 400 dzieciaków, to trzeba było zostawić wszystkich. Błyskawicznie zorganizować kolejne grupy. Niech rodzice za to zapłacą. Skoro przyszło 400, to niech zacznie trenować 400! Dla tych odrzuconych to pewnie pierwsza wielka porażka w życiu. Ktoś przejdzie nad tym do porządku dziennego, a inny się podłamie i może już nigdy nie wróci do piłki. W takiej szkółce młody chłopak może spotkać trenera, który ukształtuje go na całe życie – może odegrać w jego edukacji nawet większą rolę, niż rodzic.


Widzę, że dalej mocno wierzysz w zawód trenera.


Bo dla mnie to zawsze była pasja. Gdy prowadzę zajęcia z młodymi trenerami, zawsze mówię – codziennie doskonalcie swój warsztat. Trzeba codziennie poświęcić 30 minut na lekturę fachowej książki. Co to jest 30 minut? A człowiek coś podpatrzy - jakieś ćwiczenia, jakieś warianty, coś przemyśli na kanwie lektury. I tylko go to wzbogaci...