Jak poinformowała Odra Opole, Matsui w najbliższy weekend rozegra pożegnalny mecz w barwach Jubilo Iwata. Później przyleci do Polski. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie się pojawi. Wiadomo tylko tyle, że będzie to przyszły tydzień. W Opolu przejdzie testy medyczne, po których powinien podpisać roczny kontrakt.

 

Japończyk występował już w Polsce. Jesienią 2013 roku grał w Lechii Gdańsk. W jej barwach rozegrał w sumie 18 meczów, w których strzelił cztery gole.

 

- Jest to zagadkowa historia nie tylko dla kibiców, ale też poniekąd dla nas samych. To bomba szczególnie marketingowa, bo Daisuke wraz ze swoją żoną są w Japonii bardzo popularni. Pamiętając jednak, że kilka lat temu był gwiazdą w Lechii Gdańsk, liczymy też, że okaże się bombą pod względem piłkarskim i bardzo pomoże nam w walce o punkty - powiedział prezes klub w rozmowie z oficjalnym serwisem odraopole.pl.

 

- Daisuke chciał zakończyć karierę w Europie. Tak się składa, że znamy się z jego menedżerem, który m.in. wprowadził go na polski rynek do Lechii. Skontaktowaliśmy się i po jednej, dwóch rozmowach, narodził się temat jego gry w Odrze. Do końca sam w to nie wierzyłem, ale bardzo cieszymy się, że wybrał Opole. Nie przyjeżdża do nas dla pieniędzy. Ma zarabiać trochę powyżej naszej klubowej średniej - dodał prezes Wójcik.

 

Matsui w swojej karierze występował między innymi w Le Mans, St. Etienne czy Tomie Tomsk. W reprezentacji Japonii rozegrał 31 meczów i strzelił jednego gola. Był także na mistrzostwach świata 2010.