Nawet jeśli sam Jakub Paluch w wywiadzie udzielonym Esportz.pl mówi, że „o sukcesach PGS nikt już nie pamięta”, osobom związanym z esportem nie od dziś JoeBlacka z pewnością przedstawiać nie trzeba. To on w dużej mierze odpowiadał za kierowanie PGS Gaming – o którym, ku jego zdziwieniu, wielu jeszcze jednak pamięta – w czasach jego największej świetności, a następnie stał na czele dobrze prosperującego wówczas Universal Soldiers. Po latach nieobecności w branży wraca do esportu. I to z przytupem. Objął przecież stanowisko prezesa zarządu głośno zapowiadanej ELIGI.

To właśnie wokół ELIGI krąży rozmowa, odkrywająca wiele tajemnic związanych z projektem. JoeBlack wielokrotnie zwraca uwagę na to, że nowe przedsięwzięcie ma na celu umocnienie krajowych formacji, które muszą uniezależnić się od innych, wielkich organizacji. - Prowadzenie drużyny sportów elektronicznych to najtrudniejsza część tego tortu, dlaczego więc zespoły mają taki, a nie inny status w całym łańcuchu pokarmowym? – pyta, bezkompromisowo podkreślając, że: - musimy oprzeć ten wzrost dookoła silnych i bogatych klubów, a nie bogatych lig, w których grają biedne drużyny. Do tej pory w ELIGĘ zaangażowały się dwie największe i rozpoznawalne marki nad Wisłą: Team Kinguin i PRIDE. Z wywiadu dowiadujemy się jednak, że już niedługo do tego grona być może dołączą Izako Boars, AGO Gaming, PACT czy Pompa Team. Na pytanie o związane z ELIGĄ cele i to, czy odmieni ona oblicze polskiego esportu, Jakub Paluch odpowiada krótko: - Myślę, że sam fakt połączenia drużyn w jeden zwarty organizm jest już niezwykłe. Chciałbym, aby ELIGA za rok była najważniejszą ligą w kraju.

Cała rozmowa dostępna jest pod TYM adresem. Warto przestudiować ją uważnie nie tylko po to, aby dowiedzieć się więcej na temat samej ELIGI. Spojrzenie na esport i pomysły na jego rozwój mądrego, doświadczonego i przede wszystkim przepełnionego pasją człowieka są przecież bezcenne. Dla branżowych weteranów to także okazja do uronienia sentymentalnej łezki.