Gospodarze wierzą, że pomimo zagrożenia terrorystycznego, przez dziesięć dni zawodów będzie mówiło się tylko o sporcie. Jak podkreśla czwartkowy "Guardian", mocnym akcentem już na początek będą w piątek kwalifikacje sprintu na 100 m z udziałem rekordzisty globu Jamajczyka Usaina Bolta. Wieczór zakończy się biegiem na 10 000 m, którego faworytem - jeśli wierzyć bukmacherom - jest Brytyjczyk Mo Farah.

 

Ale jeszcze kilka tygodni temu, po serii zamachów terrorystycznych w Wielkiej Brytanii, część osób obawiała się, że kwestie bezpieczeństwa mogą przyćmić wielkie sportowe wydarzenie. Prezydent IAAF Sebastian Coe podkreślał jednak, że ma "absolutne zaufanie" do służb ochrony na byłym stadionie olimpijskim.

 

Coe, który odpowiadał za przygotowanie igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 roku, na konferencji prasowej w kwietniu tłumaczył, że "najlepsza ochrona jest taka, o której nie mówi się publicznie". Ufając słowom utytułowanego Brytyjczyka, sympatycy lekkoatletyki z różnych stron świata nie wydawali się być szczególnie zaniepokojeni ewentualnym zagrożeniem. Ponad 660 tys. biletów, które zostały sprzedane do poniedziałkowego poranka, już zagwarantowały, że pod tym względem będą to największe mistrzostwa w historii. Ostatnie 40 tys. rozeszło się jak ciepłe bułeczki.

 

O głodzie wielkiego sportu - o czym przekonuje niezmiennie burmistrz Londynu Sadiq Khan - świadczy najlepiej fakt, że wcześniejsze lekkoatletyczne mistrzostwa świata osób niepełnosprawnych zgromadziły na trybunach ponad 300 tys. widzów, więcej niż słynny tenisowy Wimbledon i turniej golfa The Open. "Taki wynik w zawodach osób niepełnosprawnych jest niewiarygodny" - podkreślił prezes brytyjskiej federacji lekkoatletycznej Niels de Vos.

 

Ponad cztery tysiące osób wspomagać będzie gospodarzy jako wolontariusze. Podobnie jak podczas igrzysk olimpijskich w 2012 roku, organizatorzy szczególny nacisk położyli na inspirowanie młodzieży. Tysiące dzieci z londyńskich szkół zasiądzie w ciągu dziesięciu dni zawodów na trybunach stadionu dzięki wyjątkowej ofercie biletów dla nich, które kosztowały zaledwie ... dziewięć funtów (42 złote).

 

"I to nie dlatego, że nie mogliśmy ich sprzedać za większą kwotę, ale dlatego, że te dzieciaki będą zainspirowane, żeby później kibicować na różnych zawodach, rozpocząć treningi, a w przyszłości działać na rzecz sportu" - tłumaczył de Vos.

 

To właśnie wychowywanie przyszłych sportowców było głównym powodem, dla którego po 2012 roku Coe protestował, kiedy drużyna piłkarska West Ham United, która rozgrywa na stadionie olimpijskim swoje mecze w brytyjskiej Premier League, domagała się usunięcia bieżni i przybliżenia trybun do boiska.

 

"Czasami zastanawiam się nad takimi drobnymi rzeczami. Wygraliśmy prawo organizacji igrzysk zaledwie czterema głosami. Gdyby wydarzyło się inaczej, nie mielibyśmy tej imprezy, nie mielibyśmy parku olimpijskiego ani stadionu, nie mielibyśmy szans na organizowanie mistrzostw świata" - podkreślił.

 

Przypomniał, że kilkanaście lat temu Wielka Brytania musiała zrezygnować z organizacji mistrzostw, bo nie miała odpowiedniego stadionu po tym, jak rząd wprowadził cięcia do planowanej inwestycji w Picketts Lock.

 

16. lekkoatletyczne mistrzostwa świata rozpoczną się w piątek 4 sierpnia i potrwają do niedzieli 13 sierpnia. W składzie polskiej reprezentacji są 22 kobiety i 29 mężczyzn.