Święty w swojej serii w Londynie zajęła szóste miejsce czasem 53,62. To prawie 2,5 s wolniej od jej tegorocznego rekordu życiowego. Wszystko posypało się w czerwcu, kiedy na schodach skręciła staw skokowy. Kontuzja była bardzo poważna, ale ona zagryzła zęby. Chciała za wszelką cenę wystąpić na Stadionie Olimpijskim. I w niedzielę był to jej pierwszy start po kontuzji.

- Niestety, nie jestem w formie. Próbowałam. Zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy, żeby wystartować w mistrzostwach świata. To się udało. Jednak marzenie o półfinale prysło. Niestety, kontuzja zabrała mi cenne tygodnie – przyznała.

Było to widać zwłaszcza w szybkości, której od czasu urazu nie robiła w ogóle. Kolce po raz pierwszy założyła dwa tygodnie temu.

- Byłam w bardzo mocnym treningu, może coś uda mi się nabiegać, ale raczej już bym chciała odpocząć i skupić się na sezonie halowym. Zdaję sobie sprawę z tego, że tym razem nie będzie mi dane wystartować w sztafecie, ale będę trzymała bardzo mocno kciuki za dziewczyny – zapewniła ze łzami w oczach.

W półfinale pobiegnie za to Baumgart. Awans dał jej czas 51,88. - To mój wielki sukces. Nigdy jeszcze na imprezie mistrzowskiej nie byłam w półfinale. Teraz będę walczyć o życiówkę, bo o wejście do finału będzie bardzo ciężko – oceniła.

Trenująca ze swoją mamą zawodniczka BKS Bydgoszcz na razie jeszcze nie skreślałaby Święty ze składu sztafety.

- Trochę ochłonie i będzie myślała inaczej. Tym bardziej, że jest to jej pierwszy bieg od dawna, więc sama nie wiedziała na co ją stać, jak ma biec. Osobiście bym nie ryzykowała. Trener musi wystawić najmocniejszy skład w eliminacjach i ufam mu. Justyna jest jego zawodniczką, ale jeśli będzie gorsza, to na pewno nie będzie jej faworyzować. Będzie dbał o dobro sztafety – powiedziała.

W półfinale zabraknie Małgorzaty Hołub (Bałtyk Koszalin). W swojej serii była czwarta (52,26).

- Liczyłam na trochę lepszy występ, ale się wystraszyłam i ruszyłam za wolno. Niepotrzebnie też zasugerowałam się wynikami z tego sezonu. Miałam najgorszy czas, dlatego myślałam, że ten bieg będzie trochę szybszy. Niestety, nie udało się, ale wyczułam już ten stadion, wiem jak mam ruszyć i na sztafetę będzie idealnie - oceniła.

Ona sama jeszcze broni Święty. Uważa, że nie jest przesądzone, czy nie wystąpi w biegu rozstawnym.

- Jest jeszcze głos trenera. Fakt – jej wynik nie jest rewelacyjny. Z drugiej strony jej doświadczenie może okazać się zbawienne – dodała.

Ze sztafetą 4x400 m kobiet wiązane są spore nadzieje. Po biegach indywidualnych ten apetyt może trochę spaść, chociaż Hołub zapewnia, że to nie ma żadnego znaczenia.

- Trzeba mieć cztery dobre, a nie jedną, czy dwie. My potrafimy nawiązać walkę też z najlepszymi – podkreśliła i powiedziała, że nadal liczy na finał.

Ona sama nie chciałaby pobiec na czwartej zmianie, czyli tej, na której zawsze występowała Święty. - Wtedy walczy się ramię w ramię z najlepszymi na świecie, a to jest zawsze trudne.

Półfinały 400 m zaplanowane są na wtorek na godz. 21.55 polskiego czasu. Eliminacje sztafet - w sobotę.