Krzysztof Wanio: Tej przerwy nie było dużo, bo to tak naprawdę tydzień takich mini wakacji, szczątkowego czasu, żeby sobie troszeczkę odpocząć i odejść od siatkówki dla dziewczyn i pewnie też dla Ciebie.

 

Jacek Nawrocki: Myślę, że cały ten sezon jest bogaty i w dużym tempie. Czasu na odpoczynek trzeba poszukać po sezonie. W poniedziałek zaczynamy z tą grupą dziewczyn, która nie grała w World Grand Prix, w środę natomiast przyjeżdżają wszystkie dziewczyny, które grały.

 

Co znaczy dla Ciebie i dla zespołu to pierwsze miejsce w Ostrawie?

 

Znaczy to, że dziewczyny są w stanie grać dobrze, pokazać swój charakter - o to walczyliśmy. Na pewno to trochę stabilizacja składu, trochę gry. Przestrzegam wszystkich przed huraoptymizmem, do największych sukcesów jeszcze daleko. Ja cieszę się, że ta grupa pokazała, że to był trafny wybór, natomiast tak naprawdę w perspektywie budowania żeńskiej siatkówki, musimy czekać na spojenie się i grupy, która teraz w juniorkach nieźle wystartowała w mistrzostwach świata i tej młodszej w kadetkach. Utrzymać to co jest w tej chwili, no i nie zapominać o tym, że dzięki kilku doświadczonym siatkarkom mogliśmy grać z tymi zespołami w finale II dywizji.

 

To niemalże ostatnie godziny odpoczynku. Od środy już przygotowania z pełnym składem. Gdybym miał do wyboru takie dwie grupy: Korea, Czechy i Niemcy albo Azerbejdżan, Niemcy, Węgry, to ja bym wolał tę drugą. Tą pierwszą wygrałeś, wiesz o co pytam.

 

Przestrzegam tu przed huraoptymizmem. Mało kto się interesuje tak dogłębnie jak my. Takie zawodniczki jak Rahimova, Bajramova -są na poziomie Serbek. Proszę mi wierzyć, że Azerbejdżan odprawił 3:0 Holandię w kwalifikacjach. Jest to mocny zespół. U siebie na pewno użyją jeszcze różnych metod, żeby grać o medale. Reprezentacja Niemiec to jest ta reprezentacja, która chyba potraktowała World Grand Prix troszeczkę nonszalancko. To jest zespół, który widzieliśmy w Montreux - grający bardzo dobrze mimo młodego składu, te dziewczyny grają już drugi, trzeci sezon ze sobą, to trudny przeciwnik. No i reprezentacja Węgier, którą pokonaliśmy w zeszłym sezonie i myślę, że tam nic takiego się nie wydarzy. Trudne mistrzostwa, bo ewentualnie przy wyjściu z grupy później wpadamy na Rosję czy Turcję, także my dalej musimy traktować to mecz po meczu i patrzeć na swoją grę.

 

Cała rozmowa z Jackiem Nawrockim w załączonym materiale wideo.