To książka, która jest odziana w tekst przeznaczony nie tylko dla fanów czarnego sportu. Autorka „Balansu” stara się postawić znak równości pomiędzy ryzykiem a pasją.

 

Angelika Nowak (wielka fanka sportów motorowych i przede wszystkim Michaela Schumachera) razem z koleżanką wpadła na pomysł, aby napisać książkę o czterech bohaterach, o czterech różnych historiach - o zawodnikach sportu żużlowego, którzy są na wózkach. Jadąc do Sonke, bo on był właśnie jednym z tych czterech bohaterów, dowiedziała się od niego, że to jego życie jest tak kolorowe, że stwierdziła, że nie da się tego rozmieścić w jednym rozdziale i że tego materiału było zdecydowanie więcej. Przyznaje jednak, że książka dosyć długo powstawała, bo tak naprawdę rodziły się w niej kolejne scenariusze i kolejne osoby, o których mogła w jego historii opisać. Historia matki, ojca, siostry i dziewczyny Sonke.

 

Jeżeli fan sportu żużlowego chce znaleźć w tej książce jakieś statystyki, wyniki, to tego nie znajdzie, bo to jest książka bardzo psychologiczna, ale jest też takim światełkiem w tunelu dla tych, którym dzieje się tragedia, bo wbrew pozorom, mimo że jest to dosyć wymowny temat inwalidztwa w tym przypadku, to jednak pokazuje bardzo pozytywną stronę tego jak można sobie w życiu poradzić. Sonke miał ten wypadek, kiedy był bardzo młody. To miało miejsce w 2009 roku w Abensbergu (miał 20 lat). Podpisał wtedy umowę z Wybrzeżem Gdańsk, gdzie tak naprawdę nikt o nim nie wiele wiedział, bo nie miał okazji tam wystąpić, ponieważ ten wypadek nastąpił przed jego debiutem w polskiej lidze. Mimo tego klub z Wybrzeża mu pomógł, co pokazuje jak środowisko żużlowe potrafi się łączyć w takich chwilach.

 

W tej książce jest też rozdział, który opisuje jak wygląda pozyskiwanie pieniędzy na fundusze i jaka jest różnica pomiędzy krajami w tym aspekcie. Angelika wspólnie z Sonke dokładnie co do złotówki potrafiła obliczyć jak wygląda cały ten proces pozyskiwania pieniędzy. I co też utkwiło jej w pamięci to fakt, że Sonke ćwiczył w takim ośrodku rehabilitacyjnym, gdzie musiał mieć specjalne recepty, które składał w takim właśnie ośrodku, tylko że nie każdy lekarz takie recepty chciał mu wypisać. Dlatego on miał mapę, gdzie zaznaczał sobie wszystkich lekarzy, którzy mogliby mu te recepty wypisać i on do tych specjalistów jeździł, prosząc o te recepty. To fenomen jeśli chodzi o jego wytrwałość i walkę o chęć chodzenia, bo tak naprawdę on do dzisiaj wierzy w to, że stanie na te nogi. Jest też ciekawa historia jego rehabilitacji. Autorka książki będąc u niego brała udział w jego rehabilitacjach oraz w rozmowach z jego rehabilitantem, więc sama widziała ile trzeba pracy. Marco, który jest jego  rehabilitantem wyznał, że Sonke powiedział mu, że jak za dziesięć lat nie stanie na nogi, to popełni samobójstwo. I to była jedna z ich pierwszych rozmów, co było naprawdę paraliżujące. On tak bardzo uwierzył w to, że będzie chodził. Ma swój własny samochód, który oczywiście jest dostosowany dla osób niepełnosprawnych i on jeździ po te recepty. Spotykał się też z takimi opiniami, gdzie mówili mu wprost, że już nigdy nie stanie na nogi, a te recepty trzeba dać komuś kto jeszcze ma szansę wyzdrowieć.

 

Oboje dużo rozmawiali przez facebooka, maila. Nie znali się wcześniej i to też wyszło trochę przez przypadek, ponieważ Richard Speiser – indywidualny wicemistrz świata na długim torze z 2011 roku, powiedział Angelice, że jest taki fajny chłopak, ma taką ciekawą historię, że nadal działa w żużlu, robi sprzęgła, bo ma swoją firmę, która się tym zajmuje, i że warto opisać jego historię.

 

Pamięta jak leciała do Stuttgartu i Sonke ją  tam odbierał. Całą drogę zastanawiała się jak to będzie, ale jak się spotkali, to zdziwiło ją jak on wysiadł z samochodu, doszedł do bagażnika, wyciągnął sobie wózek, przejechał, otworzył jej drzwi i ona wsiadła dopiero do tego samochodu. Pomyślała sobie wtedy, że przecież ci ludzie chcą sobie normalnie żyć. Zawarła taką puentę, że z Sonke jest trochę inaczej, bo teraz niepełnosprawni walczą o podjazdy, o to żeby mieli udogodnienia, a on tego nie chce. On chce tę barierę psychiczną pomiędzy innymi osobami, a nim zlikwidować. Nie chce mieć łatwiej, tylko chce, żeby ludzie patrzyli na niego normalnie. Kiedy zaczęli rozmawiać właśnie o takiej normalności, to pomyślała sobie, że to jest inne spojrzenie na tą niepełnosprawność. Od razu załapali kontakt, pierwsze żarty poszły w samochodzie i już wiedziała, że będzie dobrze.

 

Jadąc do niego wiedziała, że będzie o nim rozdział w tej książce. Jednak tam podjęła decyzję, że napisze tylko o nim, bo była tam parę dni, a tego materiału zgromadziła tyle, że zdecydowała się na napisanie wyłącznie jego historii. Tym bardziej, że są tam takie ciekawostki, które dla niektórych osób mogą być gorszące. W tej książce jest wszystko – jak uprawiać seks z kobietą, o tym jak np. wydala mocz wkładając sobie rurki do środka. Być może ta książka przesadnie pokazuje rzeczywistość osób niepełnosprawnych, ale też pokazuje, że ci ludzie też żyją, też mają normalne swoje potrzeby. I też bardzo ciekawa historia związana z jego siostrą, która w pewnym momencie zaczęła być zazdrosna o to, że cały świat skupia się na Sonke, a nie na niej. Ona poszła po prostu na dalszy plan, bo ta jego niepełnosprawność tak przyciągała, wszyscy chcieli mu pomóc, może się trochę użalali, że ona popadła w anoreksję. Wiedziała, że im mniej ma kilogramów, tym rodzice, przyjaciele, każdy z ich otoczenia będzie zwracał także uwagę na nią. To też było fenomenem. Ten Sonke, który był na wózku miał jeszcze wyrzuty sumienia, że odebrał coś siostrze. Jest to ciekawe psychologiczne zagadnienie.

 

Jest w tym dużo rzeczywistości, której my będąc z boku nie widzimy, a naprawdę przy ludziach z niepełnosprawnością, przy ich zaangażowaniu, przy tym ile oni posiadają w sobie energii, pracy jest to widoczne. Pochodząca z Poznania dziennikarka przyznaje, że wstydziła się tego, że mając sprawne kończyny  jest mniej sprawna od niego.

 

W książce będą ukazane zdjęcia z jego prywatnego archiwum. Sonke ma bardzo dużo materiałów. Praktycznie każdy swój mecz ma nagrany. Jego głównym sponsorem oraz pomocą był jego ojciec, który całe swoje życie zaangażował w rozwój jego kariery. On wszystko nagrywał. Angelika wspólnie z Sonke oglądała te materiały i on przyznał się jej, że pierwszy raz do tego wraca, że nigdy wcześniej tego nie oglądał. Jak to jest oglądać siebie chodzącego? To nie może być łatwe. Odpowiedział, że rzadko do tego wraca, momentami wkurzało go to, że jego ojciec jeździ z kamerą i wszystko nagrywa. Sonke udziela się w reprezentacji juniorów. On nie ucieka od tego żużla, bo uważa, że przeciwstawianie się temu co odebrało mu sprawność sprawia, że to się staje jeszcze trudniejsze. Jego meblem w salonie jest motor na którym miał wypadek. On codziennie mierzy się z tym, że przychodzi do domu i patrzy sobie na ten motocykl. Jest to silny facet, który oczywiście ma chwilę słabości, ale pewnie nie jednego z nas swoją postawą mógłby zawstydzić.

 

To będzie książka dla wszystkich. Oczywiście jest w niej bardzo dużo o sporcie, jak bardzo sport pomaga znajdować w sobie takie pokłady energii, które ciężko jest znaleźć takim osobom, którym zdarzają się takie wypadki. Autorka poprzez „Balans” chce pokazać jak siłę tego sportu, ambicji można obrócić i wynieść z tego coś pozytywnego.

 

Ciekawostką jest to, że Angelika Nowak sama wydaje tę książkę. Jako autor szukała sponsorów, osób, które chciałby wydać książkę. „Balans” ma patronat portalu Niepełnosprawni.pl oraz magazynu Integracja. Rozpoczęło się od Michała Kwaska z Normy, który okazał autorce ogromną pomoc. To on rozpropagował pomysł wśród znajomych i w ten sposób pomogli jej - Kaczmarek Electric, Dom czy Mieszkanie, Doradcy Energetyczni, a M - jest dla jej mamy, która też dołożyła cegiełkę. Okładkę za darmo zaprojektował Dariusz Adamczyk. Książkę wydaje Wydawnictwo Psychoskok. Dochód ze sprzedaży książek będzie przeznaczony dla Sonke. Ta książka powstała o kimś i dla kogoś.

 

Polsat Sport jako pierwsza redakcja ma okazję podać informację o publikacji tej książki. Tylko u nas można przeczytać o czym tak naprawdę jest „Balans”.