Dla Biało-Czerwonych węgierski turniej był szansą na kwalifikację do turnieju finałowego beachsoccerowych mistrzostw Europy. Po blamażu 0:6 z Białorusią na otwarcie turnieju w węgierskim Siofok, reprezentanci Polski podnieśli się i stworzyli kapitalne widowisko z mocniejszą Portugalią. Po wymianie ciosów podopieczni Marcina Stanisławskiego zremisowali 3:3 i od mistrzów świata z 2015 roku okazali się gorsi dopiero po serii rzutów karnych.

 

Na zakończenie rywalizacji czekali na Polaków Azerowie. W zeszłym roku zespół prowadzony przez Ilhama Azizzadea pokonał w finale Dywizji B reprezentację Węgier po emocjonujących rzutach karnych. Dla Azerów start w Siofok był absolutnym debiutem w rozgrywkach Dyzwizji I Europejskiej Ligi Beach Soccera. Faworyt spotkania z góry więc był znany.

 

Początek meczu wlał jednak odrobinę niepokoju w serca polskich kibiców, bo to Azerowie otworzyli wynik spotkania. Nasi reprezentanci szybko się jednak pozbierali i wyrównali za sprawą uderzenia… bramkarza, Szymona Gąsińskiego. W kolejnych dwóch tercjach rozpoczął się festiwal strzelecki Pawła Friszkemuta, który zdobył cztery bramki!

 

Po objęciu wysokiego prowadzenia 5:1 Azerowie zdołali jeszcze w trzeciej tercji postraszyć Polaków. Strzelili dwa gole, a na minutę przed końcem zaliczyli trafienie kontaktowe. Na własne życzenie w końcówce zafundowaliśmy sobie horror. Korzystny wynik udało się jednak utrzymać do końca spotkania.

 

Polacy w tabeli Europejskiej Ligi Beach Soccera zajmują szóste miejsce i są blisko awansu na mistrzostwa Europy.

 

Polska – Azerbejdżan 5:4

Bramki: 0:1 Sabir Allahguliyev, 1:1 Szymon Gąsiński, 2:1 Paweł Friszkemut, 3:1 Paweł Friszkemut, 4:1 Paweł Friszkemut, 5:1 Paweł Friszkemut, 5:2 Nazarov Amid, 5:3 Sabir Allahguliyev, 5:4 Orkhan Mammadov.