Grand Prix Czech padło łupem Marca Marqueza, który bezwzględnie rozprawił się z rywalami, znowu doskonale radząc sobie w trudnych warunkach flag-to-flag. Oczywiście można powiedzieć, że pięciokrotny mistrz świata miał szczęście z wyborem miękkiej opony deszczowej na początek wyścigu, która skutecznie uniemożliwiała mu jazdę na przesychającym torze, ale jak mówi stare porzekadło - szczęście jest zawsze po stronie lepszego. Szybki zjazd do boksu i ogromna przewaga po 4 okrążaniach popsuła może widowisko, ale z drugiej stronie bój za jego plecami był epicki. Fantastyczna jazda Dovizioso, Viñalesa i Rossiego, problemy ze zmianą motocykli Folgera i Lorenzo. Kompletny błąd Zarco. Wypadki w pitlane - Iannone i Espargaro. To tworzy obraz legendarnego już boju w Brnie.

W zeszłym roku, wyścig na austriackim torze został zdominowany przez pojedynek o zwycięstwo dwóch zawodników Ducati - Iannone i Dovizioso. Finiszując na dwóch pierwszych miejscach, dokonali czegoś, na co fani Ducati czekali od wyścigu w Australii w sezonie 2007. Czy możemy liczyć na podobny rezultat w tym roku?

Wszystko wskazuje na to, że jak najbardziej zawodnicy fabryki z Bolonii są w stanie powalczyć o zwycięstwo. Poniedziałkowy test w Brnie, podczas, którego Dovizioso, Lorenzo i Petrucci testowali nowe owiewki aerodynamiczne, pokazał, że będą oni bardzo groźnymi pretendentami do wygrania rundy w Austrii.

Znakomicie radzą sobie także kierowcy Hondy, którzy pamiętajmy dysponują w tym roku lepszym silnikiem, który pozwala na lepsze, bardziej płynne wyjście z zakrętów i przyspieszenie - element kluczowy na torze, na którym liczy się ostre hamowanie i przyspieszenie z zaledwie 10 zakrętów.

Transmisja rozgrzewek i wyścigu Grand Prix Austrii na Polsatsport.pl i w Polsacie Sport Extra od 8:40.