Sama obecność występujących razem od tego roku Polek w strefie medalowej została określona na stronie imprezy jako sensacja, ale po dobrej grze we wcześniejszych dniach ich apetyt był rozbudzony. W meczu o brąz uległy Niemkom Julii Sude i Chantal Laboureur 1:2 (21:17, 24:26, 8:15). W drugim secie nie wykorzystały trzech piłek meczowych.

 

"Na razie jesteśmy zawiedzione, bo było bardzo blisko tego, by wrócić do kraju z medalem. Praktycznie uciekł nam on sprzed nosa. Po jakimś czasie pewnie dopiero docenimy to, co udało nam się tu zrobić" - powiedziała PAP Kołosińska (AZS UMCS TPS Lublin).

 

Kilka godzin wcześniej w półfinale biało-czerwone przegrały z inną niemiecką parą - Nadją Glenzke i Julią Grossner 0:2 (13:21, 19:21). Te później niespodziewanie sięgnęły po tytuł.

 

"W pierwszym niedzielnym spotkaniu nie zagrałyśmy dobrze. Przystępując do pojedynku o brąz byłyśmy naprawdę zdeterminowane, by stanąć na podium. Dałyśmy z siebie w tym spotkaniu maksimum i robiłyśmy wszystko, co tylko mogłyśmy" - zaznaczyła 27-letnia siatkarka.

 

Zapewniła, że to nie zmęczenie fizyczne dało się jej i Gruszczyńskiej (UKS SMS Łódź) we znaki w drugiej części ostatniego dla nich pojedynku w Jurmale.

 

"Wszystkie grałyśmy tyle samo, a niektóre dziewczyny mogły być nawet bardziej zmęczone od nas, bo wcześniej miały dłuższe mecze. Poza tym, gdy gra się o medale, to za sprawą adrenaliny daje się z siebie 100 procent niezależnie od wszystkiego. W pierwszym secie wszystko nam wychodziło, a rywalki spisywały się słabiej. W drugim trwała walka +punkt za punkt+. Gdyby tylko udało nam się skończyć jedną z kontr..." - zawiesiła głos.

 

Przyznała, że obecnie rozumie stwierdzenie, iż czwarte miejsce jest najgorszym z punktu widzenia sportowca.

 

"Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, by to przetrawić. Później może docenimy to, że tak naprawdę w tej imprezie zanotowałyśmy bardzo dobry wynik" - dodała Kołosińska.

 

Podopieczne Serba Srdjana Veckova po kilku dniach odpoczynku spotkają się ponownie na treningach. Przed nimi jeszcze wrześniowy start w turnieju CEV Satellite w rumuńskim Satu Mare (21-24 września). W planie jest także udział w październikowych zawodach World Touru w chińskim Qinzhou, o ile te nie zostaną odwołane.

 

Polki występują razem pierwszy rok. Wcześniej przez wiele lat Kołosińska grała z Moniką Brzostek, która niedawno została mamą i czasowo zawiesiła karierę.

 

Mimo niedzielnych porażek biało-czerwone mogą być zadowolone z występu w Jurmale, który był kontynuacją dobrej passy z ostatnich tygodni. Na początku sierpnia zajęły drugie miejsce w turnieju CEV Satelitte w Larnace, a następnie wywalczyły mistrzostwo kraju.

 

Polskie pary mają w dorobku trzy brązowe medale czempionatu Starego Kontynentu. Na najniższym stopniu podium Kołosińska stała dwa lata temu w parze z Brzostek. Dwukrotnie (2013, 2016) dokonali tego też Mariusz Prudel (TS Volley Rybnik) i Grzegorz Fijałek (UKS SMS Łódź), którzy wcześniej przez dziewięć lat grali razem, a obecnie mają nowych partnerów boiskowych.