Radwańska tego sezonu nie może jak na razie zaliczyć do udanych. Od początku roku zmagała się a to z kłopotami zdrowotnymi, a to ze spadkiem formy. Poza styczniową imprezą w Sydney ani razu nie awansowała do ćwierćfinału. W lipcu, osłabiona niedawną walką z infekcją wirusową, dotarła do "16" w Wimbledonie. Późniejszą przerwę w grze 10. rakieta świata (z tym numerem będzie też rozstawiona w Nowym Jorku), wykorzystała na zmianę stanu cywilnego - wyszła za mąż za swojego sparingpartnera i drugiego trenera Dawida Celta.

Do rywalizacji 28-letnia Polka wróciła na początku sierpnia. W Toronto zatrzymała się na 1/8 finału, a w Cincinnati przegrała mecz otwarcia. Obecnie bierze udział w zawodach w New Haven, gdzie broni tytułu (w nocy z czwartku na piątek będzie walczyć o ćwierćfinał). Krakowianka zapewnia, że jest już zdrowa, ale eksperci nie są optymistycznie nastawieni przed ostatnią w sezonie odsłoną Wielkiego Szlema. Przeważnie wskazują, że dostrzegalny jest u niej brak pewności siebie.

Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego po raz 12. z rzędu wystąpi w US Open. To jedyny turniej wielkoszlemowy, w którym jeszcze nigdy nie znalazła się w ósemce. Na 1/8 finału zatrzymała się pięciokrotnie - w latach 2007-08 i 2012-13 oraz w poprzednim sezonie.

Trzeci z kolei raz w głównej drabince nowojorskiej imprezy zaprezentuje się kibicom Linette. Dwa lata temu dotarła do drugiej fazy zmagań, a w poprzednim sezonie odpadła rundę wcześniej. 82. na światowej liście poznanianka błysnęła w tegorocznym French Open, gdzie zatrzymała się na trzeciej rundzie. Później szło jej słabiej, ale ostatnio pokazała się z dobrej strony w New Haven, docierając do 1/8 finału. Na otwarcie pokonała tam finalistkę US Open sprzed dwóch lat Włoszkę Robertę Vinci (43. WTA).

- Pokazałam, że potrafię walczyć z topowymi dziewczynami. Cieszy mnie to, że tych dołków mentalnych nie było tutaj zbyt wiele i że jeśli będę robić swoje i moje nastawienie będzie odpowiednie, to za kilka miesięcy może ich nie być wcale - podsumowała Linette.

W ostatnich latach zazwyczaj co najmniej trochę biało-czerwonych startowało w wielkoszlemowych zmaganiach w grze pojedynczej. Przeważnie był w tym gronie Jerzy Janowicz. Tegoroczny Wimbledon był ostatnim turniejem, w którym mający za sobą przewlekłe kłopoty zdrowotne tenisista mógł skorzystać z "zamrożonego rankingu". Tu po zakończeniu na trzeciej rundzie występu w Londynie walczył - ale bez powodzenia - w challengerze ATP w Brunszwiku o punkty i miejsce w rankingu niezbędne do tego, by zagwarantować sobie występ w głównej drabince US Open. Łodzianin ku zaskoczeniu kibiców zrezygnował z udziału w kwalifikacjach nowojorskiej imprezy i czekał na to, czy wystarczająco wielu zawodników wycofa się z turnieju i na tej podstawie dołączy do obsady. Los się jednak do niego nie uśmiechnął i Polaka, który niedawno przeprowadził się do Wiednia, po raz pierwszy od 2011 roku nie będzie w zasadniczej części zmagań na Flushing Meadows.

Sił w eliminacjach próbowała w tym roku Katarzyna Piter, ale odpadła w pierwszej rundzie.

Polscy fani liczą na to, że US Open będzie kolejnym udanym turniejem w wykonaniu deblisty Łukasza Kubota, którzy w lipcu wraz z Brazylijczykiem Marcelo Melo odniósł efektowny triumf w Wimbledonie.

Wydłuża się wciąż lista wielkich nieobecnych w Nowym Jorku. W lipcu o przedwczesnym zakończeniu sezonu poinformował Novak Djokovic. Serb słabo się spisywał w tym roku, a jako powód swojej decyzji podał przedłużające się kłopoty z łokciem. W jego ślady poszedł kilkanaście dni później Stan Wawrinka, który zmagał się z urazem kolana. Tym samym Szwajcar nie będzie miał szansy obronić tytuł w US Open. W połowie sierpnia z kolei to samo zrobił Japończyk Kei Nishikori. Na Flushing Meadows nie zagra też Kanadyjczyk Milos Raonic (w przypadku obu chodzi o kontuzję nadgarstka).

W ostatnich tygodniach problemy zdrowotne mają też lider rankingu ATP Brytyjczyk Andy Murray i Chorwat Marin Cilic i nie wiadomo, w jakiej będą dyspozycji. W tej sytuacji jako główni faworyci wskazywani są triumfatorzy tegorocznych imprez wielkoszlemowych - Szwajcar Roger Federer, który zwyciężył w Australian Open i Wimbledonie oraz najlepszy we French Open Hiszpan Rafael Nadal.

U kobiet tytułu bronić będzie Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber, która w tym sezonie jednak nie imponuje formą. W stawce uczestniczek zabraknie Amerykanki Sereny Williams, która wkrótce urodzi swoje pierwsze dziecko oraz walczącej obecnie w sądzie o prawo do opieki nad synkiem Białorusinki Wiktorii Azarenki.

Zaprezentuje się za to Szarapowa, która pod koniec kwietnia wróciła do rywalizacji po 15-miesięcznej dyskwalifikacji za doping. Rosjanka (147. WTA) otrzymała od organizatorów US Open "dziką kartę". Takiej przepustki nie dali jej wcześniej przedstawiciele French Open. Zdobywczyni pięciu tytułów wielkoszlemowych (w Nowym Jorku wygrała w 2006 roku) miała prawo występu w kwalifikacjach Wimbledonu, ale z powodu kontuzji uda całkowicie zrezygnowała z gry na kortach trawiastych. W sierpniu z kolei ograniczyła występu ze względu na uraz ramienia.

Pula nagród tegorocznej edycji wynosi 50,4 mln. Finał w grze pojedynczej kobiet zaplanowano na 9 września, mężczyzn - dzień później.