- Francuzi na razie nie prezentują się dobrze. Nie jest natomiast dla mnie zaskoczeniem postawa Belgów. Wiedziałem, że zagrają dobrze – ocenił Włoch.

Podczas MŚ 2014 był asystentem ówczesnego selekcjonera Niemców Vitala Heynena, który doprowadził ten zespół w katowickim Spodku do sensacyjnego brązowego medalu. Teraz Heynen pracuje z reprezentacją Belgii, która z kompletem zwycięstw (także z Francją) wygrała grupę D w Katowicach awansując bezpośrednio do ćwierćfinału.

Włoch nie chciał spekulować, kto zostanie mistrzem Europy.

- Jestem bardzo słaby w takich przewidywaniach. Co do poziomu turnieju, to jest dobry, a w rywalizacji czołowej czwórki – będzie bardzo dobry. Trzeba przy tym pamiętać, że w mistrzostwach rozgrywanych po igrzyskach zawsze jest dużo zmian w składach, pokazują się nowi zawodnicy – powiedział Santilli, który w Polsce pracował w Jastrzębskim Węglu i MKS Będzin, a ostatnio był selekcjonerem Australijczyków.

Jego zdaniem zespoły Włoch i Polski mają pewne problemy techniczne.

- Tym niemniej, jeśli przebrną fazę play off, mają szanse na zdobycie medalu. Przed Polakami stoi trudne zadanie pokonania najpierw Słowenii, potem Rosji. Gospodarze mogą jednak liczyć na wielkie wsparcie swoich kibiców z trybun. Wierzę, że potrafią to zrobić – zakończył trener, który obejrzał na żywo mecz otwarcia Polska – Serbia na Stadionie Narodowym w Warszawie, a kolejne spotkania śledzi już w telewizji.

Santilli w 2002 roku objął juniorską reprezentację Włoch, z którą zdobył złoty medal mistrzostw Europy. Pierwszym zagranicznym klubem, który prowadził w latach 2007-2010, był Jastrzębski Węgiel. Przez kolejne trzy sezony trenował rosyjską Iskrę Odincowo. Potem był trenerem m.in. włoskiego Andreoli Latina i MKS Banimexu Będzin, a w latach 2015-2016 selekcjonerem reprezentacji Australii.