Mistrzostwa wkroczyły w fazę, gdzie każda porażka oznacza pożegnanie z turniejem. Reprezentacja Bułgarii była zdecydowanym faworytem tego spotkania. Finowie zagrali bez presji i napędzili stracha wyżej notowanym rywalom.

 

Od bezpiecznej zagrywki rozpoczął Nikołaj Penczew. Finowie mimo perfekcyjnego przyjęcia nie zdobyli punktu, bo ze środka w aut zaatakował Sinkkonen. Obie drużyny od początku grały bezpiecznie punkt za punkt. Bułgarzy bardzo dobrze funkcjonowali w bloku, a ich najjaśniejszym punktem był środkowy, Nikołaj Nikołow, który lideruje w indywidualnym rankingu blokujących po fazie grupowej. Kiedy przy stanie 9:8 dla Bułgarów pojawiła się szansa na dwupunktowe prowadzenie po antence zaatakował Cwetan Sokołow. W kolejnej akcji ten sam gracz z prawego skrzydła uderzył daleko w aut. W efekcie to Finowie osiągnęli przewagę, którą utrzymali do końca i niespodziewanie wygrali seta 25:23.

 

Już w pierwszej akcji drugiej odsłony widać było, jak wielki chaos panuje w drużynie Bułgarii. Przegrany set sprawił, że rozpoczęli seta bardzo nerwowo. Pierwszy punkt z przechodzącej piłki zdobył Niklas Seppaenen. Na skrzydle nękał rywali Olli-Pekka Ojansivu, który prezentował szeroki wachlarz zagrań. Nie najlepiej wyglądał element przyjęcia w obu zespołach. Finowie kilkukrotnie pocelowali doświadczonego bułgarskiego libero, Teodora Salparowa. Dobre zagrania przeplatali jednak zatrważającą ilością zepsutych zagrywek, co pozwoliło Bułgarom wysunąć się na prowadzenie. Seta zakończył dobrym atakiem z lewego skrzydła Rozalin Penczew.

 

Po dziesięciu minutach przerwy jeden z zespołów wrócił na boisko zupełnie odmieniony. Mowa o podopiecznych Płamena Konstantinowa. Najpierw popisali się punktowym blokiem, a chwilę później Nikołow mocną zagrywką kilka razy utrudnił życie Finom i dał swojej drużynie prowadzenie już na otwarciu seta. Na przerwie technicznej Bułgarzy prowadzili już 8:2. Z dalekiej podróży wrócił ich bombardier, Sokołow. Bardzo dobrze w każdym elemencie prezentował się Todor Skrimow. O jakichkolwiek emocjach nie mogło być mowy, o czym świadczy wynik końcowy 25:11.

 

Czwarty set był jedynie formalnością. Bułgarzy od początku prowadzili bardzo wysoko, dzięki czemu mogli bawić się siatkówką. W ataku wychodziło im wszystko. Swoje punkty dołożył nawet rozgrywający, Georgi Bratojew. Fantastyczną skuteczność utrzymywał świeżo wprowadzony na plac Bułgar, Swietosław Gocew. Spotkanie zakończył kolejny zawodnik z kwadratu dla rezerwowych, Welizar Czernokożew.

 

Bułgarzy dzięki wygranej awansowali do ćwierćfinału. Na ich drodze do czwórki stanie bardzo mocna reprezentacja Serbii. Pojedynek zostanie rozegrany w czwartek.

 

Finlandia - Bułgaria 1:3 (25:23, 21:25, 11:25, 11:25)

 

Finlandia: Tervaportti, Pekka-Ojansivu, Seppanen, Krastins, Sinkkonen, Siirila, Kerminen (libero) oraz Helenius, Haapakoski, Siltala, Kaurto, Ropponen.

 

Bułgaria: Bratojew, Sokołow, N. Penczew, Skrimow, Nikołow, Josifow, Salparow (libero) oraz R. Penczew, Gocew, Iwanow (libero).