Piłka nożna

El. MŚ 2018: Dania - Polska. Transmisja w...

- Po prawie dwóch latach nieobecności w reprezentacji pokażę jak się strzela bramki - zapowiedział.

 

W piątek Dania zmierzy się w Kopenhadze (godz. 20.45) z Polską w meczu grupy E eliminacji do przyszłorocznych mistrzostw świata w Rosji. Przez duńskie media nazywany jokerem i tajną bronią selekcjonera Age Hareide, który od początku pracy z reprezentacją nie widział dla niego miejsca w swojej drużynie.

 

Wieloletni napastnik Arsenalu (2005-2014) ostatni raz w reprezentacji zagrał w listopadzie 2015 roku w jej ostatnim meczu pod wodzą legendarnego trenera Mortena Olsena. Był to drugi mecz barażowy eliminacji do Euro 2016, w którym grając ze Szwecją Duńczycy odpadli.

 

- W piątek zagram pierwszy mecz w tej drużynie od 21 miesięcy. Mogę tylko obiecać, że jeżeli tylko dostanę piłkę w odpowiedniej sytuacji to padnie bramka. Oczywiście mogę spudłować, ale prawie nigdy mi się nie zdarzyło abym zrobił to dwa razy z rzędu - powiedział na konferencji prasowej w Helsingoer, gdzie reprezentacja Danii ma zgrupowanie.

 

- Wracam, nie zmarnuję tej szansy i zamierzam pokazać co naprawdę potrafię. Jestem napalony i czuję wielką siłę - powiedział Bendter.

 

Dodał, że mecz z Polską, który będzie jego 75. w reprezentacji będzie też w pewnym sensie sentymentalny i dla niego równie ważny jak debiut w drużynie narodowej, w którym 16 sierpnia 2006 roku zagrał w meczu towarzyskim w Odense właśnie przeciw Polsce. Dania wygrała 2:0, a pierwszą bramkę strzelił on.

 

29-letni piłkarz jest gwiazdą i enfant terrible duńskiego sportu, lecz przede wszystkim prasy bulwarowej, która przez kilka lat żyła jego związkiem z zamieszkałą w Londynie duńską baronową Caroline Fleming oraz licznymi wyczynami poza boiskiem.

 

Najgłośniejszym była w marcu 2013 roku jazda samochodem w centrum Kopenhagi, zbyt szybko, pod prąd i pod wpływem alkoholu. Alkomat wykazał 1,75 promila, a zasądzona grzywna wyniosła 842 tysiące duńskich koron (470 tys. złotych).

 

Od marca piłkarz gra w Rosenborg i już na pierwszej konferencji prasowej w Trondheim powiedział, że norweski klub jest dla niego "trampoliną do reprezentacji".

 

- Obliczyłem że od debiutu w 2006 roku Dania rozegrała 114 spotkań, więc grając w 74 z nich straciłem aż 40 z powodu różnych zachowań i niepewnej dyspozycji, ale teraz koło się zamyka. Z Polską zaczynałem i z Polską powracam do tej drużyny i nie zamierzam już jej opuszczać. - powiedział w przeddzień meczu z Polską.