O formę kieleckiego zespołu, zwłaszcza w pierwszych meczach sezonu, można było mieć pewne obawy. W trakcie okresu przygotowawczego 14-krotni mistrzowie Polski rozegrali tylko trzy gry kontrolne. W wielkopolskim Kępnie kielczanie pokonali Zagłębie Lubin 36:30. Później Vive triumfowało w turnieju w węgierskim Veszprem, wygrywając z Celje Pivovarna Lasko 33:30 i Orlen Wisłą Płock 33:28.

- Taka liczba gier kontrolnych to była nasza świadoma decyzja. Wiemy, jakimi zawodnikami dysponujemy. Przed pierwszym meczem Ligi Mistrzów rozegramy jeszcze dwa spotkania ligowe, które potraktujemy jako kolejny etap przygotowań do tych elitarnych rozgrywek. To powinno nam wystarczyć do właściwego przygotowania się do pojedynków z najlepszymi drużynami w Europie – powiedział Strząbała.

Faworyci rozgrywek nie musieli się zbytnio wysilać, aby na inaugurację sezonu udowodnić swoją wyższość nad MKS Kalisz. Ambitny beniaminek tylko na początku spotkania starał się dotrzymywać kroku utytułowanemu rywali, później przewaga Vive była już wyraźna.

- Rozpoczęliśmy już sezon, ale zawodnicy nadal dużo biegają i spędzają sporo czasu na siłowni. Biorąc to wszystko pod uwagę z formy zespołu możemy być zadowoleni. Spotkania z beniaminkiem, zwłaszcza na początku sezonu, są pewną niewiadomą, ale wygraliśmy pewnie, prezentując dobrą dyspozycję – ocenił inauguracyjny mecz Strząbała.

Drużyna z Kalisza przegrała ten mecz aż 16 bramkami, ale kielecki szkoleniowiec chwalił rywala. „Są beniaminkiem, na dodatek mają siedmiu nowych zawodników. Potrzebują jeszcze czasu, aby zgrać się i prezentować odpowiedni poziom. Uważam jednak, że dla zespołów z dolnych rejonów tabeli to będzie wymagający przeciwnik” – podkreślił II trener Vive.

W Kaliszu kielczanie zagrali bez Urosa Zormana i Alexa Dujshebaeva. Starszy syn trenera Vive, który do Kielc przyszedł z Vardaru Skopje, ma kłopoty z łokciem, ale powinien zagrać już w sobotnim meczu z MMTS Kwidzyn.

Przed nowym sezonem Vive pozyskało także słoweńskiego skrzydłowego Blaza Janca i chorwackiego rozgrywającego Marko Mamica. Obaj już na początku sezonu potwierdzają, że ich sprowadzenie do stolicy regionu świętokrzyskiego było trafną decyzją.

- Blaz już pokazał, że od początku sezonu będzie dla nas bardzo wartościowym graczem. Bardzo szybko w naszym zespołu będzie grał na wysokich obrotach. Marko to młody rozgrywający. Zawodnik grający na tej pozycji potrzebuje więcej czasu, aby wejść w naszą taktykę. Ale to walczak z charakterem. Jestem przekonany, że będzie silnym ogniwem naszej drużyny – chwalił nowych zawodników kielecki szkoleniowiec.

Od sześciu lat kielczanie na krajowych parkietach nie mają sobie równych, zdobywając krajowy dublet. Wydaje się, że także w tym sezonie szanse na detronizację Vive są niewielkie. - Mistrzostwo i Puchar Polski to nasz obowiązek. To nasz cel co roku, aby klub się rozwijał i mógł spokojnie patrzeć w przyszłość – nie ukrywał drugi trener kieleckiej drużyny. Dodał jednak, że głównym celem zespołu z Kielc na najbliższy sezon jest Final Four Ligi Mistrzów.

- Jak już tam awansujemy, to w Kilonii może się zdarzyć wszystko. To nasz cel numer jeden na nadchodzące rozgrywki i nie ma co tego ukrywać – podkreślił Strząbała.

W drogiej kolejce ekstraklasy Vive w sobotę podejmie we własnej hali MMTS Kwidzyn. Tydzień później (16 września) kielczanie rozegrają pierwsze spotkanie w nowym sezonie Ligi Mistrzów, również na wyjeździe z mistrzem Białorusi Mieszkowem Brześć.