Anderson wygrał z rozstawionym z "17" reprezentantem gospodarzy 7:6 (7-5), 6:7 (9-11), 6:3, 7:6 (9-7) i odniósł największy sukces dla kraju w tej dyscyplinie od 2003 roku, kiedy w najlepszej czwórce Australian Open znalazł się Wayne Ferreira.

 

We wtorek Anderson rozstrzygnął na swoją korzyść pierwszy set, a w drugim przegrywał już w tie-breaku 1-6, później doprowadził do wyrównania, ale ostatecznie uległ 9-11. - Gdy doprowadziłem ze stanu 1-6 na 6-6, a potem to rywal zdobył kolejny punkt, trudno było mi się z tym pogodzić. Chyba lepiej byłoby przegrać w tym tie-breaku 1-7 niż być tak blisko zwycięstwa w drugim secie. Z drugiej strony poczułem, że to był ten moment, kiedy mogłem się "zresetować" i to mi się udało - skomentował reprezentant RPA na konferencji prasowej.

 

O finał Anderson powalczy z rozstawionym z "12" Hiszpanem Pablo Carreno, który wyeliminował Argentyńczyka Diego Schwartzmana - 6:4, 6:4, 6:2.

 

W półfinale rywalizacji kobiet w US Open po raz pierwszy od 2010 roku znalazła się Venus Williams (nr 9.). 37-letnia reprezentantka gospodarzy, najstarsza półfinalistka US Open w Open Erze liczonej od 1968 roku, pokonała Czeszkę Petrę Kvitovą (13.) w trzech setach 6:3, 3:6, 7:6 (7-2). - To był szczególny mecz. Nie było łatwych wymian, nie dało się bez wysiłku wygrać gema ani przy własnym serwisie, ani gdy podawała rywalka. To zwycięstwo wiele dla mnie znaczy, szczególnie dlatego, że gram u siebie - cieszyła się triumfatorka tego turnieju w latach 2000 i 2001.

 

Kvitova prowadziła w trzecim secie 3:1, ale w kluczowym momencie popełniła podwójny błąd serwisowy i Williams doprowadziła do wyrównania. Był to ósmy punkt sprezentowany rywalce w ten sposób. Po raz dziewiąty przydarzyło jej się to w tie-breaku przy stanie 1-5. - Czasami nadarzają się takie okazje i trzeba z nich korzystać. Ale w takich meczach nie ma ich wiele, nie dostaje się jednej po drugiej... - powiedziała Williams.

 

W półfinale zmierzy się z rodaczką Sloane Stephens, która wyeliminowała Łotyszkę Anastasiję Sevastovą (16.) również w trzech setach 6:3, 3:6, 7:6 (7-4).

 

Kvitova miała szansę dotrzeć do półfinału US Open po raz pierwszy w karierze. Była bliska sukcesu, mimo że w grudniu ubiegłego roku, zaatakowana we własnym mieszkaniu nożem przez włamywacza, doznała poważnych obrażeń lewej ręki - tej, którą trzyma rakietę - i do rywalizacji wróciła dopiero w maju.

 

Czeszka przyznała, że jej ręka nie wróciła jeszcze do pełni sprawności, ale momentami na korcie nie było tego widać. - Cieszę się, że mogę już rywalizować na najwyższym poziomie z najlepszymi. To mi dodaje pewności siebie. Teraz czuję jednak głównie rozczarowanie. Do awansu zabrakło mi bardzo niewiele, więc tym bardziej mi szkoda - powiedziała Kvitova.

 

Pozostałe mecze ćwierćfinałowe odbędą się w środę. W najciekawszym pojedynku Szwajcar Roger Federer zmierzy się z Argentyńczykiem Juanem Martinem del Potro.