Reprezentacja Polski słabo zagrała już w meczu otwarcia, dostając srogie lanie od późniejszych brązowych medalistów, Serbii. Były reprezentant Polski, Krzysztof Ignaczak na łamach Przeglądu Sportowego krytycznie skomentował występ Biało-Czerwonych:
Trzeba jasno sobie powiedzieć, że ten sezon jest dla nas stracony. Dlaczego? Bo ani nie osiągnęliśmy sukcesu, ani nie ograliśmy młodych zawodników. Brak medalu byłby inaczej odebrany, gdybyśmy jeszcze przed sezonem założyli, że poświęcamy tak duży turniej po to, żeby wprowadzić do zespołu ambitną młodzież. Zdążyliśmy się przyzwyczaić, że siatkówka to dyscyplina, która daje nam medale.
"Igła" nie ukrywa, że w podobnej sytuacji znajdował się już nie raz, nie dwa... Co sądzi o selekcjonerze De Giorgim?
Wiem co czują chłopaki, wiele razy wieszano już na mnie psy. Pojawia się pytanie: kto jest odpowiedzialny za to, że drużyna gra poniżej oczekiwań? Sztab szkoleniowy. Wiele razy mówiłem, że czekam na moment, aż w końcu w zespole narodowym zobaczymy rys trenera De Giorgiego, tak jak w ZAKS-ie. Niestety nie było pomysłu na grę. Inni zagraniczni trenerzy potrafili w krótkim czasie nadać jakiś styl tej drużynie. Czy Włocha przerosło prowadzenie reprezentacji po raz pierwszy w karierze?
Powinniśmy pomyśleć o zmianie szkoleniowca? Ignaczak jest na nie...
Chciałbym teraz usłyszeć wyjaśnienia trenera De Giorgiego. Dlaczego powołał tak młodych środkowych na tak ważny turniej? Chcę wiedzieć, gdzie zostały popełnione błędy. Potrzebuję namacalnych dowodów, że ten szkoleniowiec wie, w jakim kierunku podąża. Bo zaufanie do niego zostało mocno nadwyrężone. My, Polacy, nie mamy cierpliwości. Wyobraźcie sobie sytuację, w której teraz zwalniamy trenera, a w przyszłorocznych MŚ nie odnosimy sukcesu. I co potem, znów zmieniamy? Łatwo wpaść w błędne koło... Reasumując, inne europejskie drużyny poszły do przodu, my zrobiliśmy duży krok w tył. Musimy szybko znaleźć sposób, żeby wrócić do elity.