24-letni rozgrywający już na początku przygotowań kieleckiego zespołu do sezonu doznał urazu łokcia lewej dłoni i dotychczas nie wystąpił w żadnym spotkaniu w barwach 14-krotnego mistrza Polski. Jeszcze w czwartek Tałant Dujszebajew dosyć ostrożnie wypowiadał się na temat szans gry swojego syna przeciwko drużynie z Kwidzyna.

- Alex zagra tylko wtedy, jak będzie w pełni zdrowy. Nigdy nie ryzykowałem zdrowiem zawodników. Decydujące zdanie będzie należało do lekarza klubowego – podkreślił szkoleniowiec.

Po badaniach były zawodnik Vardaru Skopje dostał zielone światło od doktora Marcina Balińskiego i znalazł się w kadrze na sobotnie spotkanie z czwartym zespołem poprzedniego sezonu.

Kielczanie na inaugurację rozgrywek pokonali na wyjeździe beniaminka z Kalisza 36:20. Gra kielczan w pierwszym meczu sezonu mogła się podobać. Z dobrej strony pokazali się nowi zawodnicy kieleckiej drużyny słoweński skrzydłowy Blaz Janc i chorwacki rozgrywający Marko Mamic.

- Blaz ma trochę łatwiej, bo gra na pozycji skrzydłowego. W takim przypadku dużo łatwiej jest o aklimatyzację w nowym klubie. Marko gra na środku obrony i lewym rozegraniu w ataku. Potrzebuje więcej czasu, aby zgrać się z drużyną. Powoli łapie nasz styl gry, ale jest mu jeszcze daleko do tego Marko Mamica, jakiego chcielibyśmy widzieć – zaznaczył Dujszebajew.

W sobotę po raz pierwszy w tym sezonie kielczanie zagrają przed własną publicznością. W starciu z MMTS Kwidzyn faworyt jest oczywiście tylko jeden, ale w meczach z tym rywalem Vive niejednokrotnie miało sporo problemów.

- U rywali zmienił się trener, ale Maciej Mroczkowski był w poprzednim sezonie asystentem Patryka Rąbla. Wydaje się więc, że styl gry zespołu się nie zmieni. Jak do każdego rywala podchodzimy do rywalizacji z Kwidzynem z szacunkiem i w pełni skoncentrowani. W końcu zagramy z czwartym zespołem poprzedniego sezonu – zaznaczył kirgiski szkoleniowiec.

Sobotnie spotkanie PGE Vive z MMTS Kwidzyn rozpocznie się w Kielcach o godz. 13.