Rossi miał wypadek podczas motocrossowego treningu i doznał kontuzji. - Byłem na enduro z moimi przyjaciółmi za Urbino, na wsi. Niestety, mimo tego, że jechałem bardzo wolno, straciłem panowanie i aby się nie zderzyć, położyłem stopę na ziemi. Cały ciężar motocyklu był oparty na nodze i uległa złamaniu - relacjonował.

 

U zawodnika stwierdzono złamanie kości piszczelowej i strzałkowej. Podobną kontuzję miał już w 2010 roku.

 

Włoch przeszedł tydzień temu operację w klinice w Ankonie i czuje się już lepiej. - Noga boli, ale generalnie czuję się dobrze. Z mentalnego punktu widzenia jest zdecydowanie gorzej. To wielki wstyd, bo straciłem wszystkie szanse na mistrzostwo, wyścig przed własną publicznością. Muszę przeprosić cały mój zespół, że nie wystąpię - zauważył.

 

Jak mówi jest zbyt wcześnie by mówić o powrocie, chciałby jednak jak najszybciej pojawić się z powrotem w zawodach. - Nauczyłem się z poprzedniego wypadku, że w tym sporcie, trzeba żyć z dnia na dzień. Dużo zależy od nogi, bólu. Pracujemy, abym jak wrócił tak szybko jak to możliwe. Po wyścigu Misano jest Aragona, ale myślę, że będzie bardzo trudno, bo to tylko 22 dni po kontuzji. Potrzebujemy minimum 40 dni. Ostatnim razem wróciłem po 40 dniach. Tym razem pęknięcie jest lepsze, mniej bolesne. Ale jest zbyt wcześnie, aby mówić o powrocie - powiedział na koniec.

 

Rossi jest obecnie czwartej pozycji w klasyfikacji generalnej MŚ, traci 26 punktów do lidera Andrei Dovizioso. 10 września na torze Misano odbędzie się 13. eliminacja MŚ - Grand Prix San Marino.

 

Cała rozmowa z Valentino Rossim w złączonym materiale wideo.