0:3 z Serbią, 3:0 z Finlandią i 3:0 z Estonią – takie wyniki pozwoliły zająć drugie miejsce w grupie A. To oznaczało, że chcąc grać w ćwierćfinale, trzeba było uporać się w barażu ze Słowenią. Podopieczni De Giorgiego przegrali jednak 0:3 i pożegnali się z turniejem.

 

- Wydaje mi się, że ten zespół robił postępy. Jak się okazało, nie wystarczyło to na pokonanie Słowenii. Moim zdaniem, udawało nam się realizować założenia z początku sezonu. Chcieliśmy, żeby drużyna robiła ciągły progres, unikając jednocześnie skoków jakościowych, żeby była w stanie utrzymywać równy poziom. Zakładaliśmy, że uda się to pokazać podczas mistrzostw Europy. Okazało się, że nie była to grupa odporna na najtrudniejsze momenty. Ostatecznie, może mentalność, może odporność psychiczna, powodowały, że przegrywaliśmy w decydujących momentach – powiedział Włoch.

 

De Giorgi zwrócił uwagę, że reprezentacja Polski cały czas przypomina plac budowy. W drużynie pojawiło się kilka nowych twarzy, między innymi Łukasz Kaczmarek, Bartłomiej Lemański czy Jakub Kochanowski.

 

- Nasza drużyna jest w fazie przebudowy. Tak jest często w roku poolimpijskim. Doszło kilku zawodników. A kiedy wchodzą młodzi, to zdarza się, że w najważniejszych momentach nie udaje się przezwyciężyć własnych słabości. Pytanie teraz, co naprawić w przyszłości. Trzeba szybko wyciągnąć wnioski - stwierdził.

 

- Na pewno w tej grupie są zawodnicy, którzy w najważniejszych momentach mogą wziąć na siebie odpowiedzialność. To był rok zmian, ale zmian kontrolowanych. To, co przyniosło nam wielką radość, to fakt, że czterech czy pięciu młodych zawodników, którzy weszli do grupy, zareagowało dobrze, pracowało ciężko i dało pozytywne odpowiedzi na wyzwania, jakie stawialiśmy. Trzeba zobaczyć, jak starsi zawodnicy, którzy będą w tej grupie w przyszłym roku, odnajdą się w reprezentacji Polski w roku mistrzostw świata – zauważył De Giorgi.