Na boisku jednak przyjaźni nie było; już w drugiej minucie Korona mogła objąć prowadzenie, jednak strzał Michaela Gardawskiego zablokował w ostatniej chwili Płamen Kraczunow. Trzy minuty później obrońcy gospodarzy nie pozwolili na oddanie strzału Adrianowi Dankowi.

 

W dziewiątej minucie znów zaatakowali kielczanie, ale uderzenie Elia Soriano, który stał sześć metrów od bramki Michała Gliwy, zostało zablokowane. Gospodarze atakowali dalej i pięć minut później główka Jacka Kiełba trafiła w poprzeczkę bramki Sandecji.

 

Podopieczni trenera Lettieriego uzyskali sporą przewagę. W 20. min tuż przed linią pola karnego zespołu z Nowego Sącza faulowany był Mateusz Możdżeń. Sam poszkodowany wykonał rzut wolny, ale jego strzał trafił w dobrze ustawiony mur rywali.

 

Zepchnięci do obrony goście w 26. min wyprowadzili groźną kontrę. Tomasz Brzyski dośrodkował w pole karne Korony, ale strzał Aleksandra Kolewa był niecelny. Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa. Jacek Kiełb wpadł w pole karne rywali i podał do Możdżenia. Główka kieleckiego pomocnika trafiła jednak wprost w Gliwę. W 29. min tym razem zadrżały serca kibiców Korony. Na szczęście dla nich główka Kraczunowa przeszła minimalnie nad poprzeczką bramki Zlatana Alomerovica.

 

Sześć minut później składną akcję przeprowadziła drużyna trenera Lettieriego. Jakub Żubrowski dokładnym podaniem uruchomił Ivana Jukica, który dośrodkował do Jacka Kiełba. Uderzenie popularnego „Ryby” obronił jednak bramkarz Sandecji. W 37. min wydawało się, że kielczanie w końcu obejmą prowadzenie. Po dośrodkowaniu Kiełba w idealnej pozycji znalazł się Jukic, ale jego strzał trafił w Brzyskiego i fani zespołu gości mogli odetchnąć z ulgą. Mimo dużej przewagi Korony w pierwszych 45 minutach nie padła ani jedna bramka.

 

Przed rozpoczęciem drugiej połowy trener zespołu z Nowego Sącza zdecydował się na dwie zmiany. Za Kraczunowa i Filipa Piszczka na murawie pojawili się Wojciech Trochim i Mateusz Cetnarski. Nie pomogło to jednak drużynie Sandecji, która od 49. min przegrywała 0:1. Gardawski wypatrzył niepilnowanego w polu karnym rywali Elie Soriano, a włoski napastnik pewnym strzałem skierował piłkę do siatki.

 

W 58. min szkoleniowiec gości dokonał ostatniej zmiany wprowadzając za Bartłomieja Dudzica byłego piłkarza Korony Macieja Korzyma. Nie zmieniło to jednak obrazu gry, bo to Korona stwarzała groźniejsze sytuacje. W 63. min powinno być 2:0 dla gospodarzy. Po rajdzie i dośrodkowaniu Kiełba, Możdżeń z kilku metrów posłał piłkę obok bramki Gliwy. 60 sekund później pojedynek sam na sam z bramkarzem Sandecji przegrał Soriano. Blisko podwyższenia wyniku Korona była też w 67. min, ale strzał Możdżenia zza linii pola karnego trafił w słupek.

 

Pięć minut później w polu karnym Sandecji upadł wprowadzony w drugiej połowie Maciej Górski, jednak sędzia Daniel Stefański nie zdecydował się na podyktowanie +jedenastki+. W 83. min mogło być już po meczu. Łukasz Kosakiewicz idealnie dośrodkował piłkę na nogę Górskiego, ale napastnik Korony nie potrafił w znakomitej sytuacji pokonać Gliwy.

 

Już w doliczonym czasie gry drugą bramkę dla gospodarzy mógł zdobyć Możdżeń, jednak przestrzelił będąc 10 metrów od bramki gości. Ostatecznie Korona pokonała Sandecję 1:0.

 

Korona Kielce - Sandecja Nowy Sącz 1:0 (0:0)

Bramki: Soriano 49

 

Korona Kielce: Zlatan Alomerovic - Bartosz Rymaniak, Elhadji Pape Diaw, Adnan Kovacevic, Ken Kallaste - Michael Gardawski (75. Łukasz Kosakiewicz), Mateusz Możdżeń, Jakub Żubrowski, Jacek Kiełb (84. Fabian Burdenski), Ivan Jukic - Elia Soriano (66. Maciej Górski)

 

Sandecja Nowy Sącz: Michał Gliwa - Tomasz Brzyski, Płamen Kraczunow (46. Mateusz Cetnarski), Dawid Szufryn, Lukas Kuban - Grzegorz Baran, Michal Piter-Bucko, Filip Piszczek (46. Wojciech Trochim), Adrian Danek, Bartłomiej Dudzic (58. Maciej Korzym) - Aleksandyr Kolew

 

Żółta kartki: Żubrowski, Jukic - Kuban