Reprezentacyjne męskie biało-czerwone pary zakończyły już tegoroczne starty. Najlepiej poszło Piotrowi Kantorowi (MKS Dąbrowa Górnicza) i Bartoszowi Łosiakowi (Jastrzębie Borynia), którzy trzy razy zajęli drugie miejsce w turniejach World Touru, w finale cyklu uplasowali się na czwartej pozycji, a w prestiżowej imprezie Presidents Cup na trzeciej.

 

Na podium w zawodach WT z Polaków stanęli jeszcze w tym roku Jakub Szałankiewicz (Stakolo Staszów) i Maciej Rudol (MKS Zryw-Volley Iława), którzy raz wywalczyli trzecią lokatę. Oni - tak jak Grzegorz Fijałek (UKS SMS Łódź) z Michałem Brylem (RCS Czarni Radom) oraz Mariusz Prudel (TS Volley Rybnik) i Kacper Kujawiak (RCS Czarni Radom) - mają za sobą pierwszy rok wspólnej gry w takich składach. Najlepszym wynikiem dwóch ostatnich duetów w tegorocznym cyklu WT był ćwierćfinał, do którego dotarli - odpowiednio - trzykrotnie i raz.

 

Celem stawianym przed biało-czerwonymi przez ich trenera był medal mistrzostw świata lub Europy, ale z obu imprez wrócili bez krążka.

"To był sezon eksperymentów, czegoś nowego. Jestem zadowolony, bo wszystkie pary miały dobre momenty. Oczywiście, lepiej smakowałby medal MŚ lub ME" - powiedział PAP Klimek.

 

Jak dodał, po zakończeniu startów przyjdzie czas na analizę i weryfikację par, które występowały razem pierwszy rok. Zaznaczył, że możliwe, iż przed kolejnym sezonem dojdzie do kolejnych zmian w ich składach.

 

"Było dobrze, ale nie idealnie. Trzeba szukać jak najlepszej drogi. Pod koniec września mam spotkanie z działaczami PZPS, by podsumować sezon. Przy tej okazji powinny się pojawić pierwsze wnioski" - przyznał szkoleniowiec.

 

Na pierwszym zgrupowaniu jego podopieczni zbiorą się w listopadzie. Dokładny plan przygotowań do przyszłorocznej rywalizacji zostanie opracowany po publikacji kalendarza imprez międzynarodowych. Trwającą przerwę siatkarze wykorzystują na odpoczynek i wyleczenie kontuzji.

 

"Chodzi o wszystkie mikrourazy, ale też inne problemy zdrowotne. Bartek od lat ma kłopoty ze wzrokiem i wieczorami nie widzi idealnie, a najważniejsze spotkania nieraz rozgrywane są przy sztucznym świetle. Teraz nadszedł czas na to, by przeszedł odpowiedni zabieg" - podkreślił Klimek.

 

Największe nadzieje kibice wiążą właśnie z Łosiakiem i Kantorem, którzy od dawna stanowią duet i już w poprzednim sezonie stawali na podium w turniejach WT, w tym raz na najwyższym stopniu.

 

"Ich ćwierćfinał MŚ oceniam bardzo dobrze. Trzeba tu pamiętać o kwestiach pozasportowych - trafili na gospodarzy. Bartek i Piotrek to nasza najlepsza krajowa para i są duże oczekiwania wobec nich. Są doświadczeni jako duet, ale też trzeba zwrócić uwagę, że mają po 25 lat. Jak na siatkówkę plażową to jeszcze dzieciaki" - zastrzegł trener biało-czerwonych.

 

W podobnym tonie wypowiadał się Kantor.

 

"Cały sezon prezentowaliśmy w miarę równą siatkówkę, nie jak w poprzednich, choć wciąż jednak nie jesteśmy jeszcze starzy jak na siatkarzy plażowych. Mimo słabszych momentów udawało nam się wygrywać z przeciwnikami. Liczyliśmy na medal ME lub MŚ. W obu imprezach odpadliśmy po porażce z gospodarzami. Na mundialu turniej życia rozegrali Austriacy, publiczność ich niosła. Te starty nie do końca poszły po naszej myśli, ale nie jestem załamany czy niezadowolony. Walczyliśmy do samego końca, a przegrane przez nas spotkania mogły rozstrzygnąć się w drugą stronę" - zaznaczył w rozmowie z PAP mierzący 2 m wzrostu blokujący.

 

Przyznał, że - patrząc wyłącznie na ich rezultaty - można odnieść wrażenie, iż pierwszą część sezonu mieli lepszą niż drugą, w której były najważniejsze imprezy sezonu.

 

"Ale ten, kto oglądał nasze mecze, to wie, że to tylko wniosek z analizy suchych wyników. Turniej finałowy WT w Hamburgu to był nasz ósmy z rzędu tydzień startów i ciągłych podróży. Nie byliśmy jednak przemęczeni" - zaznaczył.

 

Jak dodał, cieszy go fakt, że ma jeszcze przed sobą kilka tygodni odpoczynku.

 

"Trzy lata wstecz kończyliśmy sezon na przełomie września i października i wystarczał miesiąc odpoczynku, a już się tęskniło za siatkówką. Teraz gramy już jednak więcej i dwa miesiące odpoczynku się przydają" - podsumował.