We wtorek rozpoczął się Puchar Wielkich Mistrzów. To jedna z imprez organizowanych przez Światową Federację Siatkówki. Odbywa się co cztery lata, rok po letnich igrzyskach olimpijskich. Włodarze FIVB nie chcieli, by w siatkarskim sezonie zabrakło utworzonej przez federację imprezy. Nie należy ona do grona prestiżowych, bowiem nie przynosi drużynom zdobyczy punktowej do światowego rankingu.

Do Japonii jak zawsze przybyło pięć drużyn. Oprócz gospodarzy do walki staną mistrzowie z czterech kontynentów, których drużyny zajęły najwyższe miejsca na ostatnich letnich igrzyskach olimpijskich, czyli Brazylia, Francja, Iran, USA oraz drużyna z dziką kartą - Włochy.

W poprzedniej edycji turnieju zwyciężyła reprezentacja Brazylii przed Rosją i Włochami. Polska w elitarnym gronie znalazła się tylko raz, kiedy w 2009 roku zajęła czwarte miejsce. W klasyfikacji medalowej górują siatkarze "Canarinhos" z czterema złotymi i dwoma brązowymi krążkami. Tuż za nimi plasują się Kubańczycy. Na trzeciej pozycji utrzymują się Włosi.

O Puchar Wielkich Mistrzów powalczą zawodnicy występujący na co dzień w polskiej lidze. Wśród Francuzów zagra Benjamin Toniutti (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle) oraz Thibault Rossard (Asseco Resovia). Realia polskiej ligi mogli poznać również Julien Lyneel, oraz Kevin Tillie, którzy w najbliższym sezonie zagrają w Chinach. Ich nowe kluby to kolejno Fudan University Shanghai i Beijing Volleyball. W nadchodzącym sezonie w ONICO Warszawa zaprezentuje się francuski rozgrywający Antoine Brizard.

Z PlusLigą związali byli również Amerykanie Thomas Jeaschke i Carson Clark. W barwach polskich klubów nadal grają David Smith (Aluron Virtu Warta Zawiercie) oraz Dustin Watten (Cerrad Czarni Radom).

Pierwszym w historii Irańczykiem, który wystąpi w PlusLidze będzie Milad Ebadipour. Obecność przyjmującego na turnieju powoduje, że dołączy do PGE Skry Bełchatów ze sporym opóźnieniem.

Pierwszy dzień rozgrywek rozpoczął się od meczu Francji z Brazylią. Trójkolorowi ulegli Canarinhos nie urywając nawet jednego seta. Kapitan zespołu Toniutti, tłumaczy słabą dyspozycję brakiem pewności siebie po porażce na mistrzostwach Europy w Polsce.

W drugim spotkaniu Włochy po zaciętym meczu przegrały z Iranem 2:3. Ku radości PGE Skry Bełchatów ich nowy nabytek Ebadipour zaprezentował się fantastycznie i zdobył aż 20 punktów!

Jako ostatnie w szranki stanęły reprezentacje Japonii i USA. Amerykanie rozgromili gospodarzy, którzy tylko w pierwszym secie nawiązali walkę.

Drugiego dnia w Nagoi rozegrane zostaną mecze: Brazylia - Włochy, USA - Iran, Japonia - Francja.